Zum Hauptinhalt springen

Ada Willenberg (*11.01.1929, Warschau)

Signatur
01088/sdje/0005
Institut
Stiftung Denkmal für die ermordeten Juden Europas, Berlin
Sprache
polnisch
Ort und Datum der Aufnahme
Berlin, den 10. Juni 2009
Dauer
03:20:26
Interviewter
Ada Willenberg
Interviewer
Barbara Kurowska , Adam Kerpel-Fronius
Kamera, Licht und Ton
Uwe Seemann
Teilnehmer am Gespräch
Samuel Willenberg
Redaktion
Barbara Kurowska
Transkription
Barbara Kurowska

Ada Willenberg floh als 13-Jährige aus dem Warschauer Ghetto. Bis zu ihrer Verhaftung und Verschleppung 1944 lebte sie unter größter Gefahr auf der ›arischen‹ Seite von Warschau. Später sehnte sie sich nach der durch die Verfolgung verlorenen Kindheit. Ada Willenberg wurde 1929 in Warschau geboren und wuchs in einem weltoffenen jüdischen Elternhaus auf. Zu Kriegsbeginn 1939 floh sie mit ihren Eltern vor den Deutschen in die sowjetisch besetzten Gebiete Polens. Nach dem deutschen Angriff auf die Sowjetunion kehrte sie mit ihrer Mutter nach Warschau zurück, wo die Familienwohnung nun im Ghetto lag. Mutter und Tochter verrichteten Zwangsarbeit in einer Bürstenfabrik. Bei einer der von den Deutschen regelmäßig durchgeführten Selektionen tauschte die Mutter ihren Platz mit der Tochter, wodurch sie an deren Stelle deportiert wurde. Bald darauf gelang Ada Willenberg die Flucht aus dem Ghetto. Bis August 1944 versteckte sie sich bei polnischen Familien außerhalb des Ghettos. Während des Warschauer Aufstands wurde sie verhaftet und nach Deutschland verschleppt, wo sie Zwangsarbeit auf einem Bauernhof verrichtete. Nach der Befreiung 1945 kehrte sie nach Polen zurück. 1950 emigrierte sie mit ihrem Ehemann nach Israel, 1960 wurde die gemeinsame Tochter Orit geboren. Schon früh engagierte sich Ada Willenberg für das Gedenken an die Opfer des Holocaust und reiste mit israelischen Jugendgruppen nach Polen. Zum Zeitpunkt des Interviews war sie achtzig Jahre alt.

Vorkontakte

mehrere Telefongespräche und ein Vorgespräch; die Vorbereitungen für das Interview liefen parallel mit den Vorbereitungen für eine Ausstellung von Samuel Willenbergs Plastiken, die Anfang Juni 2009 in Berlin eröffnet wurde

Gruppensituation

zwei Interviewer, ein Kameramann (Uwe Seemann); während der letzten Stunde ist auch Ada Willenbergs Ehemann, Samuel Willenberg, anwesend. Ada Willenberg zeigt zahlreiche Familienfotos.

Unterbrechungen

zwei Unterbrechungen

Protokoll

Stiftung Denkmal für die ermordeten Juden Europas

Barbara Kurowska

[0:00] Barbara Kurowska Stiftung Denkmal für die ermordeten Juden Europas   wir machen heute ein Interview mit Ada Willenberg für das Projekt Leben mit der Erinnerung Überlebende des Holocaust erzählen mit dabei sind auch Adam Kerpel-Fronius als zweiter Interviewer

[0:20] und Uwe Seema- [śmieje się] Uwe Seeman hinter der Kamera   [wskazuje ręką] ach so

Adam Kerpel-Fronius

[0:22] Datum

Barbara Kurowska

[0:23] Datum [śmieje się] es ist der zehnte Juni 2009 und wir sitzen in der Geschäftsstelle der Stiftung   [cięcie]

Ada Willenberg

[0:29] moje opowiadanie ja zacznę właściwie jeszcze przed moim urodzeniem   bo ja urodziłam się jedenastego stycznia 1929ego roku   ale po prostu po to żeby dobrze zrozumieć moją historię to muszę zacząć od   kilku lat przedtym więc zacznę od rodziny mojej

[0:53] mamy   rodzina mojej mamy składała się z y rodz- znaczy się z rodziców   i ma- moja mama miała jedną siostrę która była od niej młodsza o dwa lata zdaje się   im się powodziło niedobrze przed wojną mieszkali w Warszawie i widocznie sytuacja materialna

[1:13] była tak zła   że dziadek postanowił z całą rodziną przenieść się do Paryża i zdaje się że albo w 23cim albo w 24tym oni się przenieśli do Paryża   notabene w Paryżu im się też dobrze nie powodziło [śmieje się] ale to już jest dalsza historia  

[1:31] natomiast rodzina mojego ojca była większa   też mieszkali w Warszawie   mój ojciec miał jednego brata i cztery siostry yy   to była rodzina taka mieszczańska   dosyć dobrze usytuowana mieszkaliśmy na   w ładnym mieszkaniu   przed wojną to były zupełnie

[1:53] inne warunki mieli mieszkaniowe   tak że w tym samym mieszkaniu   myśmy mieszkali ja moi rodzice y wujek który jeszcze był   nie nieżonaty i babcia   znaczy przedtem jeszcze   podobno tego tego ja już nie pamiętam podobno przedtem myśmy mieszkali w oddzielnie

[2:15] ja i moi rodzice w mieszkaniu które było po prostu si- graniczyło się ścianą z mieszkaniem moich dziadków ale jak dziadek umarł w 31ym roku to ojciec mój postanowił że   będziemy mieszkać razem z babcią i z wujkiem w trzypokojowym mieszkaniu na

[2:35] ulicy Franciszkańskiej 20 to była dzielnica żydowska tam mieszkali sami Żydzi   jedyny nie-Żyd który mieszkał w naszym domu a to był olbrzymi dom olbrzymie podwórko jedyny nie-Żyd który mieszkał tam to był   dozorca który notabene mówił dobrze

[2:54] po żydowsku   no więc ja moje dzieciństwo było bardzo szczęśliwe ja byłam jedynaczką iii bardzo   kochaną przez rodziców i przez babcie i przez tego wujka który był jeszcze miał wtedy był   siedemnaście lat starszy ode mnie to przed wojną miał

[3:15] 27 lat jak ja miała dziesięć tak że właściwie było mi dobrze   co kilka lat jeździłam z rodz- z mamą do Paryża   żeby odwiedzić jej rodziców ale teraz   chcę się troszeczkę cofnąć y   tak jak powiedziałam mój ojciec miał cztery siostry

[3:39] cztery siostry y po to żeby wydać za mąż chociaż były bardzo urodziwe i tu może ja pokażę zdjęcie trochę tej rodziny mojego ojca [pokazuje zdjęcie i wskazuje konkretne osoby] więc to jest dziadek to jest mój dziadek   [odkłada pierwsze zdjęcie]

[3:57] to jest moja babcia w 37mym roku w Ciechocinku   [pokazuje; odkłada i sięga po kolejne zdjęcie] to jest mój dziadek i cztery moje ciocie [pokazuje odkłada i sięga po kolejną fotografię]   to jest ślubne zdjęcie jednej z cioć [pokazuje; odkłada

[4:20] i sięga po kolejne zdjęcie]   to jest druga ciocia z je- z mężem swoim [pokazuje; odkłada i sięga po ostatnie zdjęcie]   a to jest cała rodzina trochę dalsza trochę bliższa ale tutej znowuż jest mój ojciec [pokazuje] mój ten wujek [pokazuje]

[4:38] które- który o którym będzie później historia cała y   dziadek i babcia [pokazuje; odkłada do pozostałych zdjęć]   przed

Barbara Kurowska

[4:50] przepraszam czy pamięta Pani y jak rodzeństwo miało na imię jak wszyscy się nazywali

Ada Willenberg

[4:54] [przerywa:] owszem pewnie jak najbardziej

Barbara Kurowska

[4:55] czy mogłaby Pani powiedzieć ?

Ada Willenberg

[4:57] no więc tak yy brat mojego ojca [odkłada zdjęcia na stronę] nazywał się Szlomo a myśmy go nazywali Sewek Seweryn   y ciotki moje znaczy rodze- yy siostry mojego ojca najstarsza nazywała się Fela później była Jadzia   Halina i Małgosia   ta właśnie

[5:17] tutaj [pokazuje na leżące poza kadrem fotografie] ślubne zdjęcie to jest Małgosia  

[5:20] teraz tak przed wojną było przyjęte że   y pannom które wychodziły za mąż dawało się posag   tak że cztery panny dostały posag   teraz y rodzinna kasa się bardzo

[5:36] wypróżniła i teraz liczono na to że to co wydano na posag dla tych czterech sióstr później przyniosą ci dwaj bracia znaczy   i a ojciec mój był dużo starszy od swojego młodszego brata tak że teraz głównie liczono na to   że   on   w pewnym momencie

[5:57] jak się ożeni to ta kasa z powrotem się troszkę zapełni [sięga po zdjęcia]   no tymczasem mój ojciec zakończył naukę skończył Wyższą Szkołę Handlową w Warszawie   a dziadek miał bardzo poważne przedsiębiorstwo to były   przedstawicielstwo

[6:17] skór   twardych notabene Niemca który się nazywał (Sowacki) i z Kalisza to było przedstawicielstwo jego wielkiej firmy   tak że jak wiadomo było że ojciec jak skończy naukę obejmie dalej wejdzie do interesu bo dziadek umarł w 31ym roku jak ja miałam

[6:39] niecałe dwa lata tak że ojciec czekał te- ten cały interes miał być prowadzony kiedyś przez mojego ojca ale   ojciec miał kuzyna który mieszkał w Paryżu   i postanowił że zanim wejdzie do interesów jak skończył swoją naukę yyy pojechał na

[7:01] na miał pojechać na kilka tygodni do Paryża   no będąc w Paryżu jego kuzyn go zapoznał ze swoim towarzystwem i między innymi była tam moja mama   no i mój ojciec się w niej zakochał bo była bardzo   nie była taka bardzo urodziwa ale była bardzo

[7:20] zgrabna i miała taki szyk paryski ale za to był problem on wiedział że w domu czekają na posag a tutaj jest biedna dziewczyna więc on pisał listy że okłamywał swoją rodzinę robił zdjęcia z nią kiedyś były takie kartony u fotografów na których

[7:40] były za- namalowane auta to oni wsadzali głowy do tego auta i on pisał w liście że on   wycho- romansuje z córką jakiegoś poważnego przemysłowca no krótko mówiąc okazuje się że rodzina poznała że to nie że to nie jest prawdziwe auto że to

[8:00] jest kartonowe auto [gestykuluje] ale udawali że mu wierzą ale na wszelki wypadek on postanowił ożenić się w Paryżu bo bał się że jednak będą problemy tak że ślub odbył się w Paryżu to jest właśnie to jest ten kuzyn [wskazuje palcem na fotografii

[8:16] poszczególne osoby] do którego mój ojciec pojechał   to jest mój ojciec moja matka i to jest jej siostra [pokazuje drugie zdjęcie i wskazuje poszczególne osoby]   na drugim zdjęciu to już jest są rodzice mojej mamy   wyżej ?

Barbara Kurowska

[8:31] kąt trochę żeby bardziej proste było

Ada Willenberg

[8:33] a proste

Barbara Kurowska

[8:35] tak

Ada Willenberg

[8:36] to są rodzice i i to kto tam jest ? i siostra i moja tu jest moja mama to jest jej siostra babka no czyli babcia moja i dziadek z Paryża   [wszystkie osoby wskazuje na zdjęciu] i   właściwie ja zostałam poczęta w Paryżu mnie zrobiono w Paryżu mama przyjechała

[8:52] do Polski już z brzuchem   no naturalnie roz- y musieli zdaje się że ja już pokazywałam babcię i dziadka [pokazuje dziadków na osobnych fotografiach] to są moi dziadkowie z   z Polski [trzyma przed sobą dwie fotografie] ojciec i matka mojego ojca [odkłada

[9:07] fotografie]  

[9:09] no przyjechaliśmy do Polski no więc   dzieciństwo bardzo szczęśliwe co kilka lat jeździliśmy z mamą   ja i mama do Paryża

Barbara Kurowska

[9:23] jeszcze może powiedzieć gdzie gdzie się Pani urodziła

Ada Willenberg

[9:26] ja się urodziłam w Warszawie

Barbara Kurowska

[9:27] w Warszawie

Ada Willenberg

[9:29] ja się urodziłam w Warszawie ale ona przyjechała   zdaje się w drugim czy trzecim czy czwartym miesiącu tego nie wiem w każdym bądź razie ja chodziłam do szkoły miałam tam y kolegów i koleżanki i co kilka lat jak powiedziałam jeździliśmy za

[9:42] granicę trochę francuskiego się nauczyłam dlatego że rodzice oprócz tego że ja spędzałam letnie wakacje w Paryżu to oprócz tego rodzice między sobą często mówili po francusku żebym ja nie rozumiała ale z czasem   ja już znałam na tyle francuski

[10:00] że nie mogli niczego przede mną ukryć   y w domu nasz dom nie był syjonistyczny   w domu mówiło się po polsku ale babcią mój ojciec mówił po żydowsku teraz jeżeli chodzi o   kuchnia była koszerna babcia była nabożna nosiła perukę te na przykład

[10:23] zdjęcie które tu jest to ona miała piękne siwe włosy [sięga po zdjęcie i pokazuje] ale to jest peruka to co ona nosi to jest peruka tak że [odkłada zdjęcie]   w domu się nie jadło trefnego i były tak jak   nie jak u męża u nas były naczynia mleczne

[10:40] i naczynia mięsne ale rodzice na na mieście jedli wszystko tak że nie byli religijni ojciec nawet codziennie rano razem z moim wujkiem modlili się ale to wszystko było robione dla babci wkładali te te te wszstkie te te te te [pokazuje] u nas się wkłada

[10:57] takie paski i takie klocki na głowę [pokazuje] i modlili się jeden do drugiego mrugał przy tym ale babcia była zadowolona że oni się modlą   w mojej szkole ja miałam taki pierwszy mój romans jeszcze nie mając dziesięciu lat miałam takiego kolegę

[11:16] który mi się bardzo podobał on był nazywał się (Aaronek Cukier) opowiadam o tym bo to ma dalszy ciąg   taki grubasek a wtedy przed wojną lubiało się grubych ludzi bo uważało się że to jest oznaka zdrowia jak ktoś ma brzuch [pokazuje] jak ojciec

[11:31] miał brzuszek to mama była zadowolona że jest zdrowy   i ten chłopczyk też był taki dosyć pełny nazywał się (Aaronek Cukier) któregoś dnia mnie zaprosił do teatru   pamiętam że mama mi robiła loki   takie długie kiedyś były modne langiezy to

[11:48] się nazywało anglezy anglezy [pokazyje palcem] i poszłam z nim do teatru byłam bardzo dumna przed cała klasą opowiadałam że ja z (Aaronkiem) byłam na przedstawieniu   dobra  

[11:58] no coś przed wojną je- no ostatni rok trzydziesty dziewiąty rok   y myśmy

[12:06] wyjechali do Krościenka   to jest niedaleko Szczawnicy w górach Pieniny to zasadniczo były nasze ostatnie wakacje przed wojną yy właściwie jak wybuch pierwsze bombardowania jakie były zbombardowały już pociąg w którym były nasze bagaże bo myśmy

[12:27] wrócili do Warszawy zdaje się 30ego albo 31ego sierpnia   i mieliśmy ze sobą w naszym wagonie podręcz- znaczy walizki z ł- z odzieżą ale kiedyś na wakacje wyjeżdżało się na kilka miesięcy i brało się ze sobą garnki pierzyny wszystko i to wszystko

[12:48] było w ga- w wagonach towarowych [w tle odgłosy samochodów z ulicy] to wszystko zostało zbombardowane ja pamiętam że mama miała straszne zmartwienie   że wszystko żeśmy stracili ten cały ten większy bagaż później się okazało że to była bardzo

[13:03] mała strata w porównaniu z tym co było później   dobra wróciliśmy do Warszawy było   nasza dzielnica była bardzo bombardowana   dzielnica żydowska była barzdo przypadkowo ta dzielnica była bardzo zbombardowana myśmy schodzili myśmy mieszkali na

[13:22] pierwszym piętrze mieliśmy mieszkanie trzypokojowe   z tym że w jednym pokoju była sypialnia gdzie mieli miesz- być moi rodzice ale moja mama tak   tęskniła za swoja rodziną że nie ch- że nie była gotowa żebym byś- ja była w innym pokoju tylko

[13:43] ja spałam razem z rodzicami w jednym łóżku   nie wiem jak to się tam działo [śmieje się] ale tak to było   był z po- pokój z yy olbrzymi pokój jadalny w którym było łóżeczko takie blaszane i tam spał mój wujek   a w salonie spała moja babcia

[14:04] poza tym była kuchnia i kąpielowy no na na przedwojenne warunki to się nazywało że to było dobre duże ładne mieszkanie   jak y jak zaczęły się te bombardowania to myśmy schodzili wszyscy z tego pierwszego piętra na dół do składu aptecznego

[14:23] to było strasznie głupie ale myśmy się tam uważaliśmy że tam jest bezpiecznie bo to jest parter ale tam były mate- materiały wybuchowe o tym nikt nie myślał   moja mama cały czas jak jeszcze była jak jeździliśmy do Paryża przed wojną   ona miała

[14:41] jakieś prorocze sny   i jej się ciągle śniło że Warszawa się pali i ona chce uciec i ona nie ma dokąd i   pisała listy do mojego ojca jak byliśmy na tych wakacjach że ona nie chce wrócić do Warszawy że ona go prosi żeby przyjechał do niej   naturalnie

[15:00] ojciec tego nie traktował poważnie bo rozumiał że ona tęskni za Paryżem tęskni za swoją rodziną a tu on ma interesy i nie był gotów y tego robić co ona chciała ale teraz właśnie jak były te bombardowania i mama stała skulona w kąciku pamiętam

[15:19] taka obtulona chustką ściskała mnie i mówi- mówiła »widzisz ja to ja to przewidziałam ja ja wiedzialam o tym«   ona też przedtem w 36tym roku   jej matka   przeszła operację prawdopodobnie miała raka i ona też wyczuła w tym momencie że coś się

[15:40] tam dzieje przed wojną naturalnie nie było tak bardzo możliwości kontaktu ale później dowiedziała się że wtedy kiedy ona była tak niespokojna jej matka umarła tak że ona sama wierzyła że ona ma jakieś takie jakąś telepatię jakieś   no i tutaj

[15:58] właśnie w tym 39tym roku ona znowuż mnie ściskała i mówiła »widzisz trzeba było jednak mnie posłuchać i nie wracać do Polski«  

[16:08] y był moment że mój ojciec opuścił Warszawę razem bo była taka odezwa do mężczyzn żeby   opuścili Warszawę

[16:19] on zaczął z całą grupą   opuścił nas ale po krótkim czasie wrócił z powrotem bo jednak był niespokojny o rodzinę   zasadniczo jak wojna wybuchła i jak Niemcy weszli do Warszawy to Żydzi tak bardzo nie bali się niczego co prawda Rosjanie byli niedaleko

[16:40] i nie było nie było problemem przejść na stronę rosyjską ale   Żydzi pamiętali Niemców sprzed pierwszej wojny światowej   pamiętali że Niemcy są narodem kulturalnym robiono z nimi interesy   a Rosjan raczej wspominali nie tak przychylnie tak że

[17:05] zasadniczo na stronę rosyjską przechodzili głównie komuniści   przedwojenni albo ludzie którzy nie mieli tak bardzo nic do do pozostawienia mój ojciec absolutnie o tym nie myślał   powiedział my mamy tutaj nasz skład w którym było dużo jeszcze

[17:26] skór mamy majątek mamy mieszkania no i nie ma problemu zostajemy   ale któregoś dnia   podjechała myśmy mieli olbrzymie podwórko na tej Franciszkańskiej było olbrzymie podwórka a te podwórka były tak jak teraz ulice na tym podwórku ja się bawiłam

[17:44] zawsze ale tym razem przyjechały takie   olbrzymie ciężarówy i kazano tam było cały szereg różnych y sklepów z z głównie ze skórami Franciszkańska z tego słynęła   między innymi przyszli do sklepu mojego   ojca   kazali mu wyciągać ten towary

[18:04] swoje i ładować na tą ciężarówkę   tak jak on ładował tę cięża- na tą ciężarówkę i dźwigał te cięźkie skóry a widocznie nie był dosyć szybki to został bardzo pobity przyszedł do domu zakrwawiony   i w tym momencie on się załamał

[18:23] on się załamał on powiedział »to już nie jest to co było kiedyś   ja nie jestem gotów nie dość że oddałem y większą część mojego majątku to jeszcze zostałem przy tym pobity   ja opuszczam Warszawę i idę na stronę rosyjską« ale   on miał

[18:42] pewien plan   mój dziadek został urodzony w Czyżewie Czyżew to jest miejscowość która jest jakieś   sto kilometrów albo sto 120 kilometrów od Warszawy niedaleko to jest od razu za Bugiem niedaleko Treblinki   yyy jemu zależało na tym żeby być w

[19:02] miejscu gdzie dostanie obywatelstwo   bo Rosjanie   wysyłali na Syberię   burżujów znaczy bogatych i bieżeńców i politycznie zaangażowanych znaczy przeciwników yy komunizmu ale też bieżeńców bieżeńcy to są ci którzy uciekali z terenów niemieckich

[19:25] bieżeńcy to są uciekinierzy po rosyjsku tak że ojciec sobie słusznie wykombinował   że jeżeli on będzie w miejscu gdzie jest jego rodzina a tam mieszkała duża rodzina nasza   o tym samym nazwisku to możliwe że uda mu się dostać do- dokumenty stałego

[19:46] obywatela  

[19:48] więc on postanowił że on wyrusza sam a jak się jakoś urządzi to ściągnie nas   no więc y przeszedł granicę znaczy nie przeszedł a łódką przejechał Bug bo granica była na Bugu i rzeczywiście po jakimś czasie dostaliśmy wiadomość

[20:08] że przysyła nam   przewodniczkę i ściąga nas tam znaczy mnie i mamę i   przeszliśmy to to była taka też dosyć   dosyć że tak powiem niebezpieczna przeprawa bo trzeba było czekało się na bezksięży- bezksiężycową noc i nie wolno było nic mówić

[20:32] po drodze przez tą łódkę i   dowie- dowieźli nas z Warszawy do   do Bugu stamtąd łódką na drugą stronę i dotarliśmy do ojca   ojciec ze względu na to że był   dosyć wykształcony a w tym miasteczku nie było dużo inteligencji dostał od razu posadę

[20:57] jako kierownik stołówki oficerskiej   tak że zarabiał dobrze jedzenia nie było brak znalazł nam mieszkanie jeden pokój z olbrzymim takim piecem w środku i z rurą która przechodziła przez cały pokój [pokazuje] i ogrzewała dobrze to mieszkanie  

[21:18] mnie zapisano do szkoły   uczyłam się rosyjskiego i   białoruskiego   no i tam były dzieci w moim wieku które   nie chciały ze mną mówić po polsku bo w małych miejscowościach Żydzi na ogół mówili po żydowsku tak że ja się tam nauczyłam żydowskiego  

[21:39] i chodziłam do szkoły nauczyłam się też rus- rosyjskiego tak że wszystko było dobrze znaczy stosunkowo jak na wojnę to   to że się   trzeba było piłować y drzewo na opał i że trzeba było chodzić daleko do szkoły to się nie liczyło bo jednak

[21:57] żyliśmy spokojnie   opłakiwało się rodzinę która została wysłana na Syberię daleka rodzina nasza jakiś kuzyn mojego ojca   który yy był zamożny Rosjanie go wysłali do Syberii na Syberię myśmy poszli żegnać się pamiętam że na tym na tym

[22:18] dworcu kolejowym opłakiwaliśmy tą biedną rodzinę notebene oni oni jedyni przeżyli wojnę na tej Syberii   nic było   zdawało się że jest cudnie   któregoś dnia mój ojciec zauważył że brakują różne prowianty w tym   w tej jego stołówce on zaczął

[22:40] szukać winnych nikt się do tego nie przyznawał a ze względu na to że on był kierownikiem tej stołówki to wiadomo było że on będzie za wszystkie te straty odpowiedzialny i chciał na gwałt   zwolnić się z tej pracy ale jego zwolnić nie chciano

[22:56] byli z niego zadowoleni i ale zda- (_) dostał wezwanie na ćwiczenia ze względu na to że on był obywatelem rosyjskim   dostał wezwanie na ćwiczenia do wojska rosyjskiego był młody wtedy miał to był rok 42gi 41szy on był miał że wtedy dajmy na to

[23:22] jak ja się urodziłam on miał 22 lata to on miał jakieś ja wiem   y 30 31 jeden lat tak że został wezwany do wojska na ćwiczenia był szczęśliwy   że i- wyjdzie z tej pracy z tej swojej posady na sześć tygodni i w międzyczasie tam znajdą kogoś

[23:41] innego na jego miejsce i jemu się uda już nie wrócić   tymczasem ci jego jego przełożoni nie chcieli się jego pozbyć to powiedzieli mu słuchaj nie ma problemu my ci załatwimy   zwolnienie a on się błagał że nie że on nie chce zwolnienia że on

[23:59] chce jednak iść na te ćwiczenia no i poszedł   poszedł myśmy po tygodniu czy po dwóch podjechaliśmy go odwiedzić był niedaleko nas w Ciechanowcu iii   szczęśliwy był wyglądał tak ja ja nie pamiętam kiedy żeby on tak był wysportowany bo on były

[24:19] różne ćwiczenia opalony i taki zadowolony z siebie  

[24:23] ale niestety po dwóch tygodniach wybuchła wojna rosyjsko-niemiecka tam był front i   nie wiadomo były różne pogłoski mówi- byli tacy co mówili że go widzieli zabitego   byli tacy co mówili że

[24:40] był ciężko ranny fakt jest że więcej o nim nie słyszeliśmy   ja z mamą zostałyśmy w cze- w tym   Czyżewie yy krótko po tym y Niemcy kazali wsz- całej ludności Czyżewa stawić się na takim   rynku to był   ii powiedzieli że   potrzebują zatrzymać

[25:07] na miejscu sto osoby sto osoby zostaną sto osób zostanie na miejscu będą potrzebni do pracy tutaj w samym Czyżewie a reszta zostanie wysłana na różne roboty do okolicznych miejscowości   jak oni się wszyscy mieli stawić na tym na tym placu ja miałam

[25:29] tam takiego kuzyna który był starszy ode mnie o kilka lat   i to było lato było gorąco on mówi »co my będziemy się tam nam nas do pracy i tak nie wez- nie potrzebują chodź my zostaniemy jest taka duża piwnica była schowamy się tam w tej piwnicy

[25:43] i będziemy czekać aż oni wrócą« i myśmy we dwójkę tam zostali w tej piwnicy   jak y ci Niemcy do tych zebranych powiedzieli że zostają sto sto z- osoby zostaną na miejscu i wybrali te sto osób mojej mamy wśród tych stu osób nie było ją wybrano

[26:03] na na te prace w okolicy   ona wiedząc o tym że ja zostałam tam w tej piwnicy doszła do Niemca i powiedziała że ona co prawda nie została wybrana ale ona zna kilka języków i czy nie warto by było jej też zostawić bo ona nam im się może przydać

[26:22] na miejscu bo nie wszyscy tutaj znają francuski i niemiecki ona znała niemiecki też   tak że ją zostawili co się później okazało że ci wszyscy inni którzy niby to mieli być wysłani do na roboty gdzieś indziej zostali rozstrzeleni w niedalekim

[26:40] w- lasku a przy życiu została ta setka plus moja mama  

[26:46] no nic więc jesteśmy w tym Czyżewie w którym już ta ludność się bardzo że tak powiem   zmniejszyła   postanawiamy wracać z powrotem do Warszawy   mieliśmy wiadomość że w Warszawie już jest

[27:02] zamknięte getto i że jest głód ale nasza rodzina jakoś sobie radzi   jeszcze wtedy nie było tych wysyłek do do Treblinki i tak dalej   więc znowuż to jest ciekawa rzecz że właściwie Niemcy byli po obydwu stronach Bugu ale granica granicę trzeba

[27:22] było szmuglować tak jak kiedyś znowuż mama miała trochę biżuterii tak że sprzedała trochę biżuterii i i myśmy   nocą znowuż przeszli Bug   i weszliśmy do getta   no ta droga podro- ta droga powrotna była to nie była taka prosta bo   wzięłyśmy

[27:44] ze sobą bardzo niewiele bagaży bo wiedziałyśmy że mamy przejść cały szereg kilometrów na piechotę   chodziło się wieczorami   w dzień raczej nie   y po drodze ja chodziłam i prosiłam o jedzenie bo mama trochę jej było widocznie przykro trochę

[28:06] się wstydziła trochę uważała że nad dzieckiem się bardziej zlitują   tak że ja przynosiłam to jedzenie to cośmy jadły po drodze iii pamiętam że jeden jedną taką noc cośmy spędziły w takiej bo byłyśmy strasznie zmęczone i mama powiedziała

[28:26] trudno zos- co będzie to będzie jest taki mech jest taki lasek i mech położymy się tutaj spać   zbudziłam się z rana i myślałam że że ja nie żyję że ja jestem gdzieś w niebie bo to było coś tak pięknego to był mały lasek który był   yy

[28:45] składał się z drzew brzozowych i pełno muchomorów czerwonych było i tam było tak pięknie na tej zielonej na tym zielonym mchu te muchomory i te brzozy no ale to nie to nie było to było jednak   [śmieje się] to była rzeczywistość

[29:04] dobrze dobrnęłyśmy

[29:06] do tej do tego Bugu przeszłyśmy tą granicę   niby to znowuż i weszłyśmy do getta wejść do getta to nie był problem można było wejść każdą znaczy yyy kto chciał to mógł wejść   ale dla nas jak weszłyśmy po raz pierwszy do getta   te pierwsze

[29:23] wrażenia myśmy jednak   weszły z wolnego świata   ja myślę że wtedy jeszcze   nie chcieli nawet wierzyć że ta cała reszta tej ludności czers- yy Czyżewa została rozstrzelana nawet nie były pogłoski że nikt z nich nie żyje ale jednak ludzie nie

[29:45] chcieli w to wierzyć i tutej nagle wchodzimy do getta na ulicy pełno   trupów przykrytych gazetami więc nie wiem czy wy zdajecie sobie sprawę z tego ale trupy niektóre   to to na ogół byli luzie ktorzy umierali z głodu albo z różnych chorób niektórzy

[30:05] wyglądali jak szkielety ale niektórzy i tego nie widać na zdjęciach puchli im puchły nogi i te nogi były takie czerwone napuchnięte i muchy na tym siedziały przykrywano je gazetami ale nie mieli te gazety   fruwały tak że widać było   i dla nas to

[30:25] myśmy się we dwójkę   obejmowały i i w tym momencie bardzo żałowałyśmy żeśmy jednak wróciły do tego getta ale wróciłyśmy   wróciłyśmy znalazłyśmy nasze mieszkanie   nasze mieszkanie było w getcie w tym mieszkaniu było już bardzo ludno

[30:44] bo cała   rodzina z prowincji z okolicznych prowincji rodzina i znajomi   którzy mieszkali poza gettem zostali do nas dołączeni i   mieszkaliśmy w tym   naszym trzypokojowym mieszkaniu myślę że było nas jakieś około dwudziestu kilku osób   jedzenie

[31:09] naturalnie nam się powodziło stosunkowo nie najgorzej dlatego że   część towarów została   wujek mój starał się   to wszystko   przetransportować na co jakiś czas na aryjską stronę przyjaciele znaczy ci których z którymi oni byli w stosunkach

[31:32] handlowych i zaprzyjaźnieni przysyłali nam za to pieniądze i żywność   tak że myśmy z głodu nie umierali ale ze względu na to że było nas teraz kilkanaście osób to trzeba się było tym dzielić tak że jedzenie było skromne ale z głodu nikt

[31:50] z nas nie umierał  

[31:52] y moja mama od czasu do czasu chciała żebym ja jednak się trochę wywietrzyła i brała mnie na spacery na ulicę   ze sobą brała zawsze drobne pieniądze bo na ulicy było pełno biednych którzy prosili o jałmużnę   tak że ona

[32:12] dzieliła im albo mnie dawała do dzielenia i   i któregoś dnia wychodzimy tak ulicą i dolatuje do nas chłopczyk z olbrzymimi czarnymi oczyma taki też wyglądał już jak szkielet chudy strasznie mama wyciąga pieniądze żeby mu dać i on nagle ucieka

[32:31] nie wziął tych pieniędzy tylko uciekł   myśmy były bardzo zaskoczone tym bo to się jeszcze nam nigdy nie zdarzyło na ogół przeciwnie jak jeden dolatywał to dolatywało jeszcze kilku żeby im dać a tutaj   uciekł   moja ciocia znaczy żona tego jednego

[32:52] brata mojego ojca ja o tym zapomniałam opowiedzieć   ten brat jedyny   który na- spodziewano się że on przyniesie teraz ten ten posag od żony on się ożenił w czasie wojny i wzią- wziął też już wtedy się nie myślało o pieniądzach wziął też

[33:09] kobietę która forsy nie miała   ale ta właśnie moja nowa ciocia to znaczy żona tego mojego wujka   mieszkała na tej samej ulicy na tym samym podwórku na tej samej ulicy na Dzielnej 16 gdzie mieszkał mój ten kolega ten (Aaronek Cukier) o którym ja

[33:28] przedtem opowiadałam i ona nam któ- któregoś dnia nam opowiadała że rodzice tego (Aaronka) zostali wywiezieni do Treblinki a on chodzi po ulicach i żebrze   i myśmy wtedy zrozumiały że ten chłopczyk który do nas doleciał po tą jałmużnę poznał

[33:49] nas bo myśmy stos- to znaczy mnie bo ja nie byłam tak bardzo zmieniona ja tak nie głodowałam   i on wolał nie dostać tej jałmużny i nie chiał żebym ja go widziała [chrząka] w takim w takim stanie można ? [sięga po szklankę]  

[34:07] tak że to jest

[34:09] jedno takie z wielu opowiadań [pije wodę]   w tym samym domu co my tak jak powiedziałam był skład apteczny w którym myśmy się w czasie bombardowań chro- chronili   do tego s- właścicielami tego składu aptecznego był była tam była rodzina [zakłócenie]

[34:33] ojciec matka i syn dwudziestokilkuletni   jak wojna wybuchła nie pamiętam co się stało z tym ojcem ale jego już nie było w czasie bombardowania to była tylko ta matka z tym synem w pewnym momencie Niemcy po tym jak się zaczęła likwidacja getta to

[34:51] to wszyscy chyba wiedzą najpierw y Niemcy ogłosili że kto chce dostać chleb i marmoladę żeby się zgłosił na Umschlagplatzu to dost- zostanie wywieziony na roboty a na drogę dostaje bochenek chlebu chleba i   słoik marmolady czy miodu już nie pamiętam

[35:12] dokładnie [pokazuje ręką] czego i cała bieda na początku zgłaszała się tak że było dosyć dużo transportów ale w pewnym momencie juz to się skończyło to zaczęto łapać na ulicach i wyciągano ludzi starszych dzieci ale w pewnym momencie Niemcy

[35:29] zorientowali się że jeszcze można wykorzystać tą ludność która jest w Warszawie   do pracy   i zaczęto możliwe że to była też trochę głowa Judenratu zaczęto robić tak zwane szopy to były fabryki które pracowały dla Niemców   i do którego

[35:50] ludzie   płacili łapówki żeby się dostać do pracy moja mama yyyy sprzedała znowuż trochę biżuterii i dostaliśmy się do fabryki szczotkarzy myśmy robiły szczotki do do czyszczenia y koni szczotki do zamiatania   no i byłyśmy szczęśliwe żeśmy

[36:15] się dostaly do tej pracy babcia też się tam dostała y moja ciotka z wujkiem y pracowała w jakimś innym szopie a ci nasi sąsiedzi ci właśnie z tego składu zzz aptecznego opowiadali nam że oni się starają też gdzieś dostać ale coś jakoś im

[36:36] to nie idzie widocznie nie mieli dosyć pieniędzy czy coś   któregoś dnia widzimy że kilka dni ich nie nie widzimy ich to wujek mój wywalił drzwi   weszliśmy do mieszkania to znaleźliśmy tą matkę z synem   ubranych elegancko w najlepsze chyba ich

[36:58] stroje jakie mieli   naokoło nich na łóżku oni leżeli w na łóżku ubrani naokoło na łóżku było pełno rodzinnych zdjęć okazało się że oni się otruli we dwójkę się otreli otruli w tym samym okresie   słyszeliśmy o całym szeregu wypadków

[37:16] samobójstw w getcie między innymi Czerniaków i tak dalej tak że to było dosyć popularne  

[37:23] no nic ale my jesteśmy już u tych szczotkarzy teraz się zaczyna problem szczotkarze my pracujemy co prawda dla Niemców ale co jakiś czas są tak zwane akcje

[37:36] i każą wszystkim pracownikom którzy są w tym budynku to była Świętojerska 32 34 olbrzymi dom i olbrzymie podwórko wszyscy mają zejść na dół i jest selekcja bo Niemcy szukają czy nie ma tam starych i dzieci ja teraz też nie jestem wysoka ale

[37:58] wtedy byłam jeszcze niższa   miałam wtedy 13 lat i byłam chuda już wtedy coraz coraz mniej było byłam chuda i nie wyglądałam nawet na swoje 13 lat tak że mama się bardzo o mnie martwiła yyy robiła mi takie wysokie loki fryzury takie wysokie do

[38:17] góry wkładałam jej buty na wysokich obcasach w środku wkładałam watę bo te buty były za duże te pantofle były dla mnie za duże   yy malowała mi usta żebym wyglądała jak jak najbardziej poważnie no i rzeczywiści kilka selekcji przeszło i   mnie

[38:36] nie wzięto ale jedna z selekcji 18ego sierpnia 42ego roku to była jedna z tych większych akcji my schodzimy z mamą znowuż na dół znowuż ja jestm tak urach- ucharakteryzowana na dorosłą   i Niemcy kazali nam stanąć gęsiego jeden za drugim   mama

[39:03] stała pierwsza ja stałam za nią i ona się odwróciła i widzi że za mną stoją dzieci które wyglądają jeszcze na młodszych ode mnie i jej się to nie spodobało ona mówi »nie wiesz co my się zmienimy miejscami stań ty pierwsza ja za tobą a za

[39:21] mną te dzieci«   i tak żeśmy zrobiły   tego dnia to znowuż była dla niej widocznie jakaś jej wizja [pokazuje ręką] Niemcy w ogóle nie szukali dzieci w ogóle nie szukali starych oni tylko »links rechts links rechts« więc ten co szedł na prawo

[39:38] szedł do Treblinki ten co szedł na lewo został na miejscu [pokazuje w lewo i w prawo] przez to że ona się ze mną zmieniła miejscami ją wzięto a mnie zostawiono   no wtedy już były pogłoski o tym że jest Treblinka że jest że że gazują że to

[40:00] ale myśmy nie chcieli w to wierzyć nie chcieliśmy w to wierzyć to była i trudno było w to wierzyć i to była też pewnego rodzaju samoobrona bo właściwie nie było rady tak nie nie nie było wyjścia tak że lżej było nie wierzyć   ale niemniej

[40:17] ja miałam tam wujka drugiego mąż tej mojej cioci Jadzi [sięga do fotografii] co co pokazywałam na tym zdjęciu on był tam jednym z tych że tak powiem kierowników tego   tej fabryki i on nam przyrzekł   zasadniczo mnie przyrzekł i babci że on pójdzie

[40:37] na Umschlagplatz bo były wypadki że z Umschlagplatzu udawało się ocalić wyciągnąć ludzi   jak to wyglądało przy Umschlagplatzu w Warszawie był szpital [wskazuje palcem] ten szpital wychodziły siostry z tego szpitala i kręciły się mogły się

[40:55] kręcić na tym Umschlagplatzu one czasem wyciągały jakieś   yyyy [pokazuje] yyy jak to się nazywało fartuch szpitalny wkładały na kogoś kogo chciały uratować i w ten sposób tamta wracała niby to do pracy do szpitala okazało się że ten transport

[41:13] do którego moja mama została dołączona od razu został wsadzony do wagonów tak że   straciłam mamę  

[41:22] no nic wracamy z powrotem do do pracy do tej fabryki i teraz się zaczyna historia nie mam mamy nie ma kto żeby mnie charakteryzował ja jestem z babcią

[41:35] moja moje dwie ciotki już są po aryjskiej stronie i one teraz zaczęły robić wysiłki żeby mnie ścią- ra- żeby mnie też ratować no [pociera palcem oko] ratować to trzeba tak trzeba mieć forsę i trzeba mieć kontakty ze względu na to że moja

[41:54] mama była najmniej   sądziliśmy że ona jest ma największe szanse na przeżycie to ona nosiła ze sobą woreczek z biżuterią [pokazuje miejsce gdzie woreczek ten wisiał] z biżuterią rodzinną tak że jak ją zabrano do Treblinki to myśmy zostali zasadniczo

[42:12] bez niczego nie mieliśmy już forsy   ale ja miałam ciocię i wujka y y [odwraca się do zdjęć] ta którą pokazywałam w tej ślubnej sukni to było bezdzietne małżeństwo i oni mieli trochę forsy i oni powiedzili że oni są gotowi yy zapłacić za

[42:33] utrzymanie moje na aryjskiej stronie jeżeli znajdzie się takie miejsce   nie wiem czy wiecie ale w getcie były telefony tak że był kontakt między gettem a aryjską stroną był te- były tel- były telefony i można było dzwonić   z tym że   na aryjskiej

[42:53] stronie proszono żeby jak najmniej do nich dzwonić nawet ci najbliżsi znajomi bo bali się po prostu bali się kontaktu z gettem ale niemniej   znaleziono dla mnie jakieś miejsce na aryjskiej stronie w Rembertowie pod Warszawą   teraz zaczyna się historia  

[43:13] jak opuścić getto   to znowuż tu był szed- było zorganizowane była taka grupa Żydów i Polaków którzy współpracowali [gestykuluje] y w getcie nie było Niemców tak że można było ze strony getta można było postawić drabinę i ja mogłam się

[43:34] wspiąć na tą drabinę [pokazuje] ale po tej aryjskiej stronie chodził cały czas żandarm wśród y tego [pokazuje] wzdłuż tego muru   więc najpierw przygotowania żeby przejść na aryjską stronę trzeba się nauczyć pacierzy trzeba mieć aryjskie

[43:53] do- aryjską metryczkę teraz trzeba   jeszcze jedna rzecz jest marzec to jest zima   w getcie są pogłoski że Żydów poznaje się po aryjskiej stronie po tym że nie mają futer bo Żydzi musieli wszystkie swoje futra oddać w getcie nie było futer to ci

[44:14] którzy mieli jakieś możliwości przejścia na aryjską stronę starano się im robić coś żeby było było trochę futra to co się robiło były psy i koty na w getcie to mnie na przykład zrobiono taki kołnierzyk do granatowego palta z jakiegoś białego

[44:34] chyba pudla yy pieska ja już miałam ten biały kołnierzyk [śmieje się] i [chrząka] załatwione było miejsce gdzie ja mam być teraz tylko mam przejść ten mur   no więc noc bezksiężycowa załatwione jest że ktoś na mnie czeka po drugiej stronie

[44:56] po drugiej stronie trzeba skoczyć i ktoś mnie musi złapać mur jest dosyć wysoki a na górze są szkła tłuczone żeby się skaleczyć jak się już jest na górze   dwa razy weszłam na górę dwa razy mi dali znak że nie żebym wróciła [pokazuje przecząco

[45:12] ręką] z powrotem za trzecim razem skoczyłam   złapał mnie ten Polak i od razu zaprowadził mnie do domu na przeciwko bo na przeciwko od razu była aryjska strona Świętojerska po drugiej stronie [pokazuje drugą stronę] był dom i tam była piwnica zeszłam

[45:29] do tej piwnicy tam już było kilku Żydów którzy widocznie tak samo jak ja przeskoczyli   i tam mamy prawo być do rana   godzina policyjna jest w Warszawie tak że nie wolno się było kręcić po mieście a z rana ma ktoś przyjść mnie odebrać   dobrze  

[45:47] rano wszyscy się rozchodzą ja czekam żeby ktoś po mnie przyszedł nikogo nie ma ten Polak mówi »słuchaj była mowa że będziesz tutaj do godziny ósmej jest godzina dziewiąta czy dziesiąta ty dłużej tutaj siedzieć nie możesz musisz wyjść«

[46:05] a mnie bano się dać adresu bano się mi dać nazwisk że jeżeli złapią mnie po aryjskiej stronie Niemcy żebym ja jako dziecko żebym ja nie załamała się nie wsypała tych Polaków ale ja pamiętałam że myśmy mieli takiego klienta który z którym

[46:25] ojciec mój ojciec był bardzo zaprzyjaźniony który nazywał się (Ciechanow) i pamiętałam że mieszkał na Starym Mieście sześć   i ja   ja właś- zasadniczo jak wyszłam z tej piwnicy to ja byłam w mojej dzielnicy bo to było wszystko to była dzielnica

[46:43] w której ja się kręciłam z moją mamą przed wojną ale ja nie wiem po tym krótkim okresie kiedy byłam zamknięta i byłam w tym Czyżewie ja coś niczego nie pamiętałam to wszystko mi było obce   a najgorsze było to [chrząka] że wszyscy się na

[46:59] mnie patrzyli   i jak byłam pewna że każdy co się patrzy poznaje że ja jestem Żydówką   bo ja tak nie wyglądałam tak bardzo aryjsko w przeciwieństwie do mojego męża ja byłam ciemna miałam ciemne oczy   tylko tyle że mówiłam dobrze po po polsku  

[47:17] i w pewnym momencie jak widzę patrzą na mnie raz dwa wszyscy to nie rozumiałam co tak patrzą w pewnej chwili doszła do mnie taka staruszka i mówi do mnie »dziecko gdzieś ty się tak ubru- u- ubrudziła« co się okazało że w tej piwnicy była jakieś

[47:35] drzwi widocznie świeżo malowane i mój granatowy płaszczyk z tyłu był cały na w białe pasy i to był ten powód że wszyscy na mnie patrzyli no nic  

[47:47] ja przychodzę na te Stare Miasto sześć szukam na tej linii lokatorów nie ma nigdzie (Ciechanowa)

[47:57] ale jakaś pani mi otworzyła drzwi i pyta się   ja mówię że ja szukam rodziny (Ciechanow) ona mówi »nie ma tutaj takiej rodziny« no widziała że ja jestem taka załamana strasznie to było dla mnie wielke rozczarowanie bo ja nie wiem co ja mam ze sobą

[48:13] robić pieniędzy nie mam dokąd iść nie mam jestem w obcym mieście to ona do mnie mówi »choć dziecinko do domu ja cię ja ci ja ci dam coś do picia« dała mi pamiętam szklankę mleka mówi »nie ma problemu ja mam książkę telefoniczną poszukamy

[48:28] według nazwiska« i ona rzeczywiście znalazła (Ciechanow) ja pokręciłam oni nie mieszkali na Starym Mieście tylko na Nowym Mieście sześć a to jest niedaleko i ta pani chciała mnie odprowadzić nawet tam ale ja sobie wykombinowałam a dzieci były

[48:44] mądre przed wojną w czasie wojny jeszcze bardziej   że ci (Ciechanowie) nie będą zadowoleni że ja im sprowadzam jeszcze obcą osobę to powiedziałam »nie jak Pani mi wytłumaczy jak iść to ja już tam trafię« i rzeczywiście przyszłam do nich  

[48:59] okazało się że pan (Ciechanow) rzeczywiście miał mnie wziąć z tego miejsca i zawieźć do Rembertowa ale   była omyłka w dacie on miał on wiedział że on ma być nazajutrz dopiero no nie ważne   przyjechaliśmy do Rembertowa   w Rembertowie już była

[49:21] dziewczynka żydowska w tym samym w tym samym mieszkaniu   dziewczynka z którą razem ja byłam w getcie u tych szczotkarzy   bo to była daleka rodzina mojego wujka który właśnie załatwiał nam te te przyjęcie do tego szopu ona była trochę młodsza

[49:40] ode mnie ale była bardzo mądra mądrzejsza ode mnie   i ona tam już wszystko organizowała bardzo się ucieszyła że ma teraz jeszcze kogoś było nam tam jak w raju

Barbara Kurowska

[49:53] jak miała na imię ta dzieczynka ?

Ada Willenberg

[49:55] miejsce słucham ?

Barbara Kurowska

[49:56] jak miała na imię dziewczynka ?

Ada Willenberg

[49:58] (Ernusia Erna)   i ta (Ernusia) powiedziała mi słuchaj »myśmy myśmy mamy tutaj szczęście gospodarz jest fantastyczny jedzenia pełno« myśmy były trochę wygłodniałe codziennie rano latał przynosił nam bułeczki bo żona chodziła do pracy   miał

[50:19] małego synka on tak jak gdyby nie pracował tak że w ogóle było nam cudownie   raz na tydzień przyjeżdżała   moja ciocia to jest ta żona mojego wujka ona się nazywała Iza iii sprzy- bo jej wolno było raz na tydzień przychodzić do nas z wizytą

[50:34] i to było zrozumiałe że   Polacy którzy godzili się trzymać u siebie Żydów nie byli zainteresowani żeby za bardzo inni Żydzi się u nich kręcili tak że to można było to zrozumieć no i zdawało nam się że jest tam cudownie   ale któregoś dnia

[50:51] ja dostaję telefon od mojej ciotki która do nas przyjeżdżała raz na tydzień »pakujcie jak jego nie będzie w domu pakujcie manatki i wsiadajcie w pociąg (__) i przyjeżdżajcie do Warszawy ja na was będę czekać na na przystanku« ja mówię »Iza

[51:09] dlaczego ?« ona mówi »nic wam teraz nie mogę powiedzieć   uciekajcie stamtąd«   co się okazało   okazało się [sięga po zdjęcia] że któregoś dnia moja ciocia   która w ogóle nie wyglądała na Żydówkę yy szła ulicą i doszedł do niej jakiś

[51:31] szmalcownik   iii kaz- kazał jej wejść do bramy   zdjąć   wszystko co ma tę całą swoją biżuterię notabene ona nie miała takiej wielkiej biżuterii miała tylko   [znalazła zdjęcie resztę odkłada] jakąś tam złotą obrączkę czy coś takiego

[51:50] nie miała dużo przy sobie trochę pieniędzy miała i powiedział jej iii »ja wiem że ty jesteś Żydówką jak się nie nie nie oddasz mi wszystkiego co masz to cię wydam« i w tym momencie ona wiedziała że w sieni tego domu stoi nasz gospodarz nasz

[52:07] gospodarz był po prostu denuncjatorem on nas trzymał [poprawia sobie okulary] bo dostawał dużo forsy ale oprócz tego on sobie dorabiał bo myśmy widziały że on nie pracuje żona chodziła pracować to jest jego żona była [pokazuje zdjęcie do kamery]

[52:22]   w Rembertowie a to jest on [pokazuje drugie zdjęcie do kamery] to jest malutkie zdjęcie nie wiem czy to wyjdze ale on sobie widocznie dorabiała tym że on szantażował Żydów i moja ciotka sobie wykombinowała że że to jest bardzo niebezpieczne

[52:38] miejsce   więc znalazła dla nas dla obydwu nas inne miejsca i nas ze sobą [odkłada zdjęcia na stronę]   [sięga po nowe] to są jeszcze przedwojenne zdjęcia nie pokazywałam nie wiem czy to jest takie ważne

Barbara Kurowska

[52:53] może Pani jeszcze pokazać

Ada Willenberg

[52:54] to są to jest właśnie [pokazuje dwa zdjęcia do kamery] jeszcze przepraszam to jest ja i rodzice na ulicach Warszawy w trzydziestym szóstym roku   a to są nasze ostatnie wakacje w właśnie w tym w Krościenku koło Krynicy

Barbara Kurowska

[53:11] a ten gospodarz pamięta Pani jak on się nazywał ?

Ada Willenberg

[53:16] on się nazywał pamiętałam [sięga znowu po zdjęcie gospodarza i czyta]   Stolarski Kazik Stolarski [pokazuje jeszcze raz zdjęcie do kamery i odkłada]   ja byłam tam w Rembertowie ja go szukałam teraz po wojnie ale nie znalazłam go   on już tam

[53:35] nie mieszka zna- sąsiedzi pamiętali takie nazwisko ale jego nie było

[53:39] więc myśmy stamtąd naturalnie opuściłyśmy bardzo niechętnie ale opuściłyśmy to miejsce i dla mnie znalazła ciocia miejsce u pani Majewskiej teraz pani Majewska to jest opowiadanie

[53:55] samo dla siebie   na ulicy Obozowej   to były takie bloki dla pracowników tramwajowych jej mąż był konduktorem tramwajowym   rodzina składała się z trzech osób [sięga po zdjęcia] był ojciec matka i trzyletni chłopczyk [pokazuje zdjęcie chłopczyka

[54:16] do kamery] to był taki Danuś w czterdziestym drugim roku ja się nim za- ona po prostu rodzina która   on był kolejarzem i   założył sobie nielegalną olejarnię i oni we dwójkę wychodzili z rana do pracy a mieli trzyletniego chłopczyka tego Danusia

[54:41] właśnie to jest pani Majewska [pokazuje zdjęcie do kamery] ale ja mam większe jej zdjęcie też   to jest pan Majewski ten co tu stoi   i oni szukali po prostu kogoś kto będzie trochę się zajmował tym dzieckiem   [odkłada zdjęcia] bo we dwójkę wychodzili

[55:01] z rana do pracy wracali wieczorem i tutaj trzeba powiedzieć że tak mieszkanie składało się z jednego pokoju był malutki korytarzyk który prowadził do tego pokoju i kąpielowy maleńki   pani Majewska nie to że ja u niej byłam ale przez jej dom przewinęło

[55:21] się osiemnaścioro żydowskich dzieci jak się później okazało ona miała kontakt to była taka cała organizacja która   sprowadzała wyciągała dzieci z getta i pani Majewska i jeszcze chyba inni znajdowała im różne miejsca na aryjskiej stronie ii

[55:42] przezna- ale co jak te dzieci wychodziły z tego getta to pierwszą noc a czasem kilka nocy spędzali w naszym mieszkaniu i to tak c- ciągle ktoś do nas przychodził bo był ona sprzedawała olej u siebie w mieszkaniu i tak po ten olej przychodzili i sąsiedzi

[56:01] i klienci to te dzieci zawsze trzeba było chować [śmieje się] albo do szafy nie było to tam tam nie było drugiego pokoju tam to był jeden pokój ale jakoś to wszystko szło i   i było dob- mnie tam było   skromnie ale to byli bardzo serdeczni ludzie

[56:20] płaciło im się ja myślę że nie dużo więcej niż kosztowało moje utrzymanie [poprawia sobie kołnierzyk] z tym że jestem pewna że gdyby któregoś dnia te pieniądze się skończyły to ja bym dalej tam mogł być bo myśmy po prostu byli jak rodzina

[56:37] do dzisiejszego dnia jesteśmy znaczy ona już nie żyje ale z dziećmi   tak że przez jej dom przewinęło się osiemnaścioro dzieci żydowskich z tym że   na ogół dzień dwa trzy

[56:52] ale był ale był jeden wypadek który chciałabym w tym miejscu opisać

[56:55] bo to jest ciekawy wypadek któregoś dnia   jest wiadomość pani Majewska znalazła miejsce dla małej dziewczynki z tym że ona musi mieć dobry aryjski wygląd no i musi mieć metryczkę musi znać te wszystkie modlitwy to było zrozumiałe i to było stosunkowo

[57:16] niedrogie miejsce bo ta dziewczynka jeżeli będzie miała dobry wygląd nie trzeba jej ukrywać bo ci którzy brali dzieci z ukrycie- z ukrywaniem prosili o więcej pieniędzy to było droższe   jest wiadomość z getta że jest taka dziewczynka ma cztery

[57:36] lata ma dobry wygląd   cudnie   sprowadzamy sprowadzamy przy- ta malutka [śmieje się i sięga po zdjęcie małej dziewczynki] przyszła do nas to nam się dosłownie niedobrze zrobiło bo te dziecko nie tylko że wyglądało na ona wyglądała na ja-   była

[57:53] czarna miała kręcone włosy czarne olbrzymie oczy w ogóle nie nie by- oprócz tego że znała mo- wszystkie modlitwy ii miała krzyżyk to oprócz tego no z daleka można było widzieć że to jest żydowskie dziecko   i teraz zaczyna się problem trzeba

[58:12] szukać dla niej czegoś w ukryciu bo można można jej coś znaleźć ale to trzeba już dużo pieniędzy i trzeba ją ukryć pieniądze jeszcze nie przyszły pieniądze mają przyjść za kilka dni   i teraz   ta mała na razie jest u nas mądra jest jak cholera

[58:31] mądra to trudno sobie wyobrazić jaka ona była mądra też też ten trzyletni smarkacz ten Danuś był mądry ale ta to była w ogóle [pokazuje palcem na fotografię dziewczynki]   no i   któregoś dnia jeszcze pieniądze nie przyszły przylatują sąsiedzi

[58:48] »chodźcie na dach zobaczyć jak getto się pali« wybuchł wybuchło powstanie w Getcie Warszawskim ja do pani Maje- ja z getta wyszłam w marcu a w tym Rembertowie byłam kilka tygodni tak że ja u pani Majewskiej już byłam pod koniec zdaje się marca

[59:06] a tutaj ta mała jak trafiła do nas to było kilka dni przed wybuchem powstania w getcie tak że przylatuje sąsi- przylatuje sąsiadka »chodźcie zobaczyć jak getto się pali« od nas można było widzieć i trzeba było iść zobaczyć jak getto się

[59:23] pali bo to będzie podejrzane jeżeli nikt z nas nie pójdzie tego oglądać   z tym że pan tak jak Majewska była bardzo odważna tak jej mąż który był lewicowy który był ona trochę się czasem śmiała z Żydów i tak dalej a on był bardzo pro prosemitą

[59:42] ale on się strasznie bał i za każdym razem on do niej »Helka no kiedy ty z tym skończysz   przecież ty narażasz nas całą rodzinę narażasz dziecko swoje narażasz kiedy ta mała stąd odejdzie ?« a my czekamy na forsę bo jest miejsce ale trzeba mieć

[1:00:00] dużo forsy   no nic idziemy na ten dach ja i pani Majewska a Majewski z tą dwojgą z tymi dwojgiem dzieci zostaje w domu   wracamy z tego dachu no naturalnie na tym dachu były różne takie reakcje »ojojoj ile tam się pali towarów ile tam się pali« niektórzy

[1:00:20] niektórzy więcej żałowali towarów niż ludzi ale nieważne   były różne reakcje nie takie przyjemne czasem   my wracamy do domu   myśmy mieli taką amerykankę to było takie łóżko które się rozkładało nie wiem czy wy to znacie na w dzień to

[1:00:38] jest fotel a na noc to się rozkłada na łóżko siedzi na tej amerykance pan Majewski na jednym kolanie trzyma swojego synka na drugim tą dziewczynkę obejmuje ich we dwójkę zapłakany jest i mówi do niej »wiesz Helka ja postanowiłem   co będzie z

[1:00:58] nami to będzie z tą małą nie ma rady ona z nami zostanie« i ta mała zostaje z nami teraz zaczyna się problem ona przecież wygląda jak jak stu Żydów   co tu można zrobić ? [śmieje się i kręci głową] wtedy jeszcze nie było farb do farbowania

[1:01:14] włosów ale była woda utleniona   tośmy jej utlenili te włosy na blond to juz trochę te włosy były w porządku ale poza tym nic więcej zmienić nie można było i ta mała nie można jej chować ona musi wyjść to się zaczęło opowiadać więc dla

[1:01:32] mnie była bajeczka że moja mama była koleżanką pani Majewskiej że zachorowała i tak dalej i umarła ojciec gdzieś jest nie pamiętam wysłany   to ja dlatego ja tam jestem ona mnie potrzebowała do pomocy teraz co się robi dla tej małej było inne

[1:01:49] opowiadania znowuż że   ojciec jest gdzieś w wojsku matka jest gdzieś umarła nie pamiętam co ta mała miała wiedziała że ma mówić to samo ale jedna była rzecz ciekawa ona miała metryczkę na swoje prawdziwe nazwisko bo nazywała się Marysia Jarząbek

[1:02:09] a nazwisko Jarząbek jest naziwskiem dosyć polskim tak że można było ją jej zaoszczędzić tego pamiętania czegoś nowego i dali jej nazwisko na Marysia Jarząbek   i   ona jest u nas i z tym że się jej mówi że ona nie ma nikomu opowiadać o żadnym

[1:02:28] getcie o żadnej przeszłości ma pamiętać to cośmy ją nauczyły ona pamięta ona wie wszystko jest w porządku   raz na tydzień przychodzi odwiedzać nas moja ciocia [szuka zdjęcia]   moja ciocia to znowuż to jest wszystko   żona mojego wujka to jest

[1:02:47] żona tego mojego wujka   moja ciocia przychodzi nas odwiedzić raz na tydzień a że była osobą bardzo to jest to jest moja ciocia [pokazuje na zdjęciu] a to jest pani Majewska ale to już jest od razu po wojnie   pani Majewska [pokazuje na kolejnej fotografii]  

[1:03:07] ciocia   dobrze ?   moja ciocia lubiała mówić to jest jak siedziała z tą malutką to ją wypytywała mówi »jak się nazywasz ?« »Marysia Jarząbek« »Jarząbek ?« ona sobie przypomniała że moja ciocia przed wojną chodziła do hebrajskiego gimnazjum

[1:03:29] Jehudija w Warszawie było hebrajskie gimnazjum w którym ona uczyła się hebrajskiego znała dobrze hebrajski i jej profesorem był Jarząbek i ona sobie wykombinowała że to może jest córka jej profesora ulubionego profesora geografii i biologii który

[1:03:48] z nią ona opowiadała że pamiętam że opowiadała nam że to był jeden z najbardziej kochanych profesorów jeździli na wycieczki razem i on tak był za pan brat z młodzieżą tak że   i już   któregoś dnia postanowiliśmy że tej tą małą trzeba

[1:04:06] wszystkie dzieci bawią się na na na podwórku to nie można żeby ona siedziała w domu tośmy ją   jak widzieliśmy że ona już trochę się wszystkiego nauczyła że wszystkie pacierze zna że wszystkie opowiadania są w porządku   poszła na podwórko

[1:04:24] bawić się z wszystkimi dziećmi na dole i już w porządku ja tam prowadzę gospodarstwo zajmuję się dziećmi jest mi dobrze bo jestem w ciepłym domu w u bardzo serdecznych ludzi dzieci te dwoje bardzo pokochałam  

[1:04:39] i któregoś dnia yyy Majewscy są przy

[1:04:46] pracy ja jestem z dziećmi w domu pukają do drzwi wchodzi grupa   esesman polski policjant yyy tłumacz taki doj- folksdojcz jakiś jakieś cztery czy pięć osób ja im otwieram drzwi jeden z nich mnie uszczypnął w polik tak z przy z sympatią   i mówią

[1:05:11] »my mamy tutaj donos że tutaj znajduje się u was w domu żydowskie dziecko«   więc ja mówię ja ja »żydowskie dziecko ? tutaj nie ma żadnego żyd-« w międzyczasie Majewska wróciła z pracy   to on do niej się zwraca »jest donos że ty matkujesz

[1:05:30] żydowskiemu dziecku« ona mówi »ja żydowskiemu dziecku bym matkowała ? ja mam sama dziecko małe ja   ja Żydów nie lubię« no naprawdę czasem się śmiała z Żydów mnie to raziło [śmieje się] ale ona z jednej strony narażała się dla Żydów

[1:05:46] a z drugiej strony   mnie ciągle sforowała »chodzisz jak kaczka poznają cię że jesteś to jest żydowski chód« [śmieje się] no słyszę że chodzę jak kaczka »nawlekasz igłę jak Żydówka« [śmieje się] no nieważne w każdym »mówisz ciągle

[1:06:02] strasznie« ale ja słysze teraz ciągle w telewizji mówi się strasznie »strasznie się cieszę« a ona mówiła »to Żydzi mówią strasznie« ale to wcale nieprawda no ale to już Polacy byli prze- przewrażliwieni   krótko mówiąc ona mówi tym Niemcom

[1:06:16] że »ja bym żydowskiemu dziecku matkowała bym naraziła moje dziecko ?« no nic w porządku on bierze sobie ten esesoweic sa- sadza tą Marysię sobie na kolanach i on mówi po niemiecku a tłumacz tłumaczy mówi »Marysiu my wszystko o tobie wiemy wiemy

[1:06:35] że byłaś w getcie wiemy że jesteś Żydówką jak przyznasz się do wszystkiego to dostaniesz czekoladę« i wyciągnął taką olbrzymią tablicę czekolady czekolada w tym okresie dla dzieci to była wielka   wielka pokusa a ona nic   ona dalej tak jak

[1:06:52] ją nauczono opowiada że nie że ona nie jest Żydówką że ona tego siego to ojciec tam matka tam tak jak (zadowolenie) on widzi że nie idzie to wyciągnął cholernik rewolwer z kieszeni   dokłada jej do skroni i mówi »jak ty nie przyznajesz się dobrowolnie

[1:07:10] to my cię zastrzelimy koniec« no i wtedy ta mała się załamała i już opowiedziała wszystko wszystko opowiedziała to co czego nie powinna była opowiedzieć   ten Niemiec mówi do Majewskiej »no i i co ty dalej trwasz przy swoim ?«   ona mówi »słuchaj

[1:07:30] nie trwam przy swoim« ona mówi »ja mam małe dziecko   to dziecko stanęło przed moimi drzwiami« ona mówi »ja nie miałam sumienia jej wyrzucić« ona mówi »nie mogłam jej nie przygarnąć no trudno róbcie ze mną co chcecie tak to jest«   idziemy

[1:07:46] na Aleję Szucha   Aleja Szucha to jest koniec to wiadomo że to jest   stamtąd się już nie wraca   ubrać tą małą ubrać panią nas nie tylko pani Majewska i ta mała   no scena była straszna   ten mały Danek płacze ja płaczę ta malutka płacze Majewska

[1:08:10] wszyscy płaczemy nie wiem nie wiem co to było im si-   do dzisiejszego dnia nie mogę zrozumieć   oni wychodzą ten Nie- folksdojcz mówi do nas »słuchajcie oni na was czekać nie będą macie przyjść niech pani Majewska z tą malutką przyjdzie o godzinie

[1:08:29] piątej i się stawi na Alei Szucha« dobrze wyszli jak oni wyszli to teraz się zaczyna historia co zrobić z jednej strony gdzie uciec nie ma gdzie uciec z drugiej strony zjawić się tam to jest tak jak gdyby popełnić samobójstwo ale po kilku minutach

[1:08:47] wraca ten polski tłumacz i mówi do nas »mieliście wielkie szczęście natrafiliście na bardzo porządnego Niemca on się zlitował   tak że nie nie nie musicie on nie zame- nie zamelduje tego co on widział ale« on mówi »tą małą trzeba usunąć

[1:09:07] bo   tym razem wam się udało ale następnym razem wam to nie pójdzie   dajcie k-« ja myślę że on to wziął do swojej kieszeni »dajcie kilka tysięcy złotych na niemiecki Czerwony Krzyż« on powiedział »i tą małą usuńcie z domu« to Majewska

[1:09:26] się pyta »ale skąd skąd (tak w ogóle) ten domysł że ta mała ta mała się przecież chyba nie zdradziła« to mówi »ta mała się zdradziła ta mała organizowała na podwórku zabawy i ona się bawiła w getto« ty rozumiesz ona organizowała całe

[1:09:41] te zabawy »ty będziesz Niemcem ja będę Żydem ty będziesz strzelać ja będę uciekać (__) i przyszedł jakiś sąsiad i zrozumiał jakie   jakie aryjskie dziecko będzie się bawić w takie jakieś getta i takie historie a że wyglądała dosyć podejrzanie

[1:09:58] też to zadenuncjował   teraz zaczyna się historia   że Marysię trzeba usunąć co się z nią robi ? forsy nie ma   ale   pani Majewska miała koleżankę która pracowała w domu sierot Baudouina   ksiądz Baudouin był w Warszawie taki dom sierot i ona nawiązała

[1:10:22] z nimi kontakt i ktoś u-umówiono się że tą Marysię trzeba będzie wyciągnąć z naszego domu niby to jej powiedzieć że się z nią idzie coś jej kupić pojechać z nią tramwajem dosyć daleko żeby sama nie trafiła z powrotem do domu   i w pewnym

[1:10:40] momencie pani Majewska miała gdzieś się usunąć zobaczy z daleka że dojdzie ktoś z tego domu Baudouina i tą małą niby to znajdzie na ulicy samotną i on ją weźmie to tego to tego domu sierot   i tak rzeczywiście było   Marysia została umieszczona

[1:11:02] w tym domu sierot myśmy z nią kontakt stracili w międzyczasie pani Majewska zaszła w ciążę   ja u nich byłam dalej ja nie miałam żadnych problemów prowadziłam teraz te gospodarstwo już trochę było mniejsze było tylko jedno dziecko ii   nie w-

[1:11:22] nie wychodziłam za bardzo dużo chodziłam tylko do sklepiku na zakupy do kościoła w so- w niedzielę tam się najlepiej czułam bo   nie bałam się w kościele się nie bałam no i krótko mówiąc  

[1:11:38] w y w pewnym momencie   zaczęły się pogłoski że szykuje

[1:11:45] się powstanie   powstanie warszawskie   w czasie powstania warszawskiego jak wybuchło powstanie to przyszła moja jedna koleżanka ja już wtedy miałam to był już 44ty rok to już miałam wtedy 15 lat miałam tam taką koleżankę jedną która przyleciała

[1:12:03] do mnie mówi »Krysiu idziemy walczyć« no walczyć dlaczego nie pani Majewska jest co prawda w ciąży ale już nie chodzi do pracy bo już jest w dosyć zaawansowanej ciąży i ja z nią razem idę się zgłosić walczyć no przyszłyśmy na tę placówkę

[1:12:21] [śmieje się] spojrzeli na nas jak na wariatki broni nie ma dosyć dla tych którzy są starsi i umieją strzelać a my tutaj takie dwie smarkate ale widzieli że jesteśmy tak strasznie rozczarowane to mówią nam »wiecie co ale w- wy możecie spełnić

[1:12:39] bardzo dużą rolę możecie chodzić po domach i zbierać prezenty dla rannych powstańców« też lepiej niż nic   zaczynamy chodzić po tych domach te kule nam świszczą szczęśliwe jesteśmy że narażamy życie   dają nam wszyscy to są pierwsze dni

[1:12:59] powstanie ludzi są pełni entuzjazmu dostajemy ciasta bonboniery kwiaty pełne obładowane jesteśmy wszystkimi   przychodzimy do szpitala i teraz jesteśmy pewne że my będziemy chodzić z tymi podarkami od łóżka do łóżka i będziemy obdarowywać tych

[1:13:18] rannych powstańców a tymczasem przychodzimy do tego szpitala   ta główna siostra mówi »oj ślicznie przyniosłyście dużo rzeczy   to zostawcie to tutaj« to my »to znaczy zostawcie tutaj a my nie będziemy dzielić ?« »nie   dzielić to my będziemy

[1:13:37] a wy jak jesteście jak chcecie jak chcecie jeszcze coś robić to macie tu stertę brudnych ba- bandaży to możecie prać« tośmy usiadły zaczęłyśmy prać te bandaże wróciłyśmy do domu bardzo rozczarowane wieczorem a Majewski który na mnie nigdy

[1:13:55] nie podniósł głosu jak wróciłam to na mnie tak nakrzyczał   miał kr- on nie był to była AK a myśmy poszły do AK a on był AL on był komunistą on mówi »tyś zwariowała« on mówi »ja na cie- dla ciebie się narażałem przez tyle czasu a ty

[1:14:15] tym antysemitom teraz idziesz pomagać jak AL zacznie walczyć to wtedy ja ci pozwolę się dołączyć ale w tej chwili więcej ty z domu nie wyjdziesz« tak że na tym się skończyła że tak powiem moja kariera powstańcza   dobrze   jesteśmy dalej   tymczasem

[1:14:34] ja już to troszkę przelecę yy zaczęło się   coraz więcej bombardowań pani Majewska już się ostatnie dni się urodziła 12ego 12ego   y sierpnia uradź- urodziła tak że dosłownie to było już ostatnie jej momenty postanowiliśmy ze względu na to

[1:14:54] że Warszawa jest niebezpieczna uciekamy do (Ber- Bernerdowa Bernardowo) to jest pod Warszawą bardzo blisko Warszawy tam ona miała jakąś rodzinę i tam ona rzeczywiście urodziła urodziła drugiego synka Andrzeja iii  

[1:15:12] znowuż Niemcy zaczynają łapać

[1:15:16] tym razem łapią Polaków no i przychodzą do nas chcą wszystkich wziąć ale Majewska leży w łóżku cała zakrwawiona bo ona krwawiła jeszcze po tym porodzie to ją [śmieje się; gestykuluje] wsadzili z powr- ona kazali jej się podnieść po myśleli

[1:15:30] że ona udaje ale jak zobaczyli że jest całe łóżko pełne krwi to ją wrzucili z powrotem i biorą chcą wziać jej męża i mnie   to on on pokazuje że ona nie może w ogóle ona naprawdę miała bardzo ciężki poród że jak ona może zostać no to

[1:15:48] on powiedział to już ten Niemiec powiedział »dobrze to ty zostań ale ona idzie« to znaczy mnie no i mnie wzięli i co to jest dziwny dziwny zbieg okoliczności to jest znowuż 18ty sierpień 44ty rok moją mamę wzięli 18ego sierpnia 42ego roku a mnie

[1:16:06] biorą 18ego sierpnia 44ego roku   wiadomo było że Niemcy cały czas mówili że jak skończą z Żydami i z Cyganami to się wezmą za Słowian więc ja jestem pewna że teraz nas biorą do Treblinki chyba tak ja wzięli moją mamę teraz wezmą ja wiedziałam

[1:16:27] że Treblinka jest spalona że Treblinki nie ma że byłam pewna że teraz po dwóch latach ja idę z obcym tłumem   do gazu   bo już wtedy po aryjskiej stronie wiadomo było że się Żydów gad- gazuje   i strasznie płakałam tak płakałam bo myślę sobie

[1:16:46] po cholerę ja się męczyłam dwa lata przecież mogła lepiej żeby mnie wzięli razem z mamą dwa lata temu a nie a nie teraz z obcymi ginąć   i szli- idę tak w tym pochodzie i płaczę i w pewnej chwili   dochodzi do mnie z tego z tego pochodu znaczy

[1:17:06] się sekunkę gdzie ja to mam aha   polski policjant [pokazuje zdjęcie]   ale ten polski policjant był też złapany razem z tym znaczy on szedł też na tą na tą wysyłkę [kaszle] i on do mnie mówi »dziewczynko co ty tak płaczesz« to ja znowuż tam

[1:17:28] bujam że że że że jestem sama i tego i to on mówi »wiesz co   ja tu jestem z moją żoną« to jest jego żona [pokazuje na zdjęciu]   »wyrzuć swoją metryczkę   my wyrzucimy nasze dokumenty bo Warszawa teraz wszystkie to wszystko się spaliło wszystko

[1:17:49] się zniszczyło to nie jest problem powiedzieć żeśmy zgubili wszystkie dokumenty   będziemy razem gdzie przyjedziemy to ja powiem że ty jesteś naszą córką i będziemy razem« no ja trochę polski policjant to nie to nie była taka przyjemna rzecz

[1:18:07] w czasie myśmy wiedzieli że polska policja bardzo często współpracuje z Niemcami ale   zgodziłam się na to i rzeczywiście ja z nimi razem pojechaliśmy do Pruszkowa  

[1:18:20] później z Pruszkowa wzięto nas do Drezna to już wiedziałam że nie do Treblinki

[1:18:28] bo jech- jechało się dłu- dużo dłużej niż do Treblinki no i w Treblince on był na tyle sprytny ten nasz ten mój   policjant że jak był pytano nas była komisja lekarska tam pamiętam że   bardzo nieprzyjemne momenty były bo kazano nam się rozebrać

[1:18:48] do naga i   tam nabijali się ze mnie ja jeszcze byłam taka że tak powiem nie tak bardzo rozwinięta tak że bawili się moimi piersiami [gestykuluje] że tak powiem które jeszcze były dosyć takie   małe pytali się ile mam lat i tak dalej no i myślałam

[1:19:06] w tym momencie też o tym że jeżeli mój wujek   z którym razem mieszkałam przed wojną i który był też na aryjskiej stronie   jeżeli on doj- dojedzie do tego obozu i każą mu się też rozebrać to on tutaj skończył swoją karierę bo bo kazali nam

[1:19:24] się rozbierać do naga tam no ale   y potem jak przeszliśmy tą komisję lekarską to pytano się o zawód i ten policjant który miał przed wojną jakiś mały domek z ogródkiem pod Warszawą wykombinował sobie   że on wiedział o tym że w Dreznie są

[1:19:48] fabryki amunicji które ciągle bombardują i na ogół Polaków biorą do pracy właśnie do fabryk amunicji to on powiedział że my jesteśmy chłopami ze wsi że my jesteśmy rolnikami i nas wysłano do farmy między Dreznem a L- a Lipskiem   taka mała

[1:20:09] miejscowość Oschatz to jest takie małe miasteczko a tam obok była taka duża bardzo farma   rolnicza na której już pracowali jak myśmy tam przyjechali   jeńcy   rosyjscy jeńcy   yy francuscy i było trochę Polaków którzy przyjechali dobrowolnie   na

[1:20:35] roboty   oni byli lep- lepiej traktowani i trochę tych właśnie powstańców z Warszawy z nami razem myśmy byli grupa sześcioosobowa to była ja byłam z tymi niby to mo- z tą parą z tym policjantem i żoną była jakaś kobieta którą złapano ze szwagrem

[1:20:56] swoim i był ojciec a siedem osób było i był ojciec z synem starszy ojciec ojciec miał może 50 lat syn miał może 20 lat to była ta cała nasza grupa z Polski i były Rosjanki Rosjanki też które służyły w armii rosyjskiej   no nic myśmy dostały

[1:21:17] taki malutkie takie malutkie pomieszczenie dostaliśmy dla całej naszej grupy z Polski z tym że   nazywało się że to są moi rodzice już się już teraz się oni nawet przed tą grupą Polaków z którą razem byliśmy oni powiedzieli że ja jestem ich

[1:21:37] córką ten Niemiec też wiedział że my jesteśmy rodziną i   posłanie dostaliśmy posłanie to znaczy ojciec spa- spał z synem moja mama niby to z ojcem   ta szwagierka ze szwagrem i ja sama tymczasem okazało się że ten szwagier się do- się dowalał

[1:22:02] do tej szwagierki to ona mnie prosiła że ona chce spać ze mną a ten szwagier się to się mu to nie podobało [śmieje się] bo ona była dosyć ładna tak tam że były co noc były walki bo on ją wyciągał tu z mojego łóżka żeby w- weszła do niego

[1:22:17] ale to nie jest takie ważne   no   ten okres w w na tej farmie był o tyle yy trudny że praca była bardzo ciężka myśmy pracowali na polach y zimą to znaczy na początku to było to był jeszcze sierpień to jeszcze nie było źle ale myśmy tam byli zimą

[1:22:36] też a zimą to trzeba było chodzić y zdejmować brukselki brukselki rosną pod lodem bez bez rękawiczek bez niczego ściągało się te brukselki ręce nam za- odmroziły się [ociera ręce] a jak była bardzo zła pogoda to o- nam kazano bez sensu prać

[1:22:57] worki po sztucznym nawozie ten sztuczny nawóz to był tak ja jak y jak czarna wiesz y jak pył pył od węgla rozumiesz tak że te w- worki były zupełnie czarne to trzeba było nosić wodę gorącą bo to nie schodziło i prać to na zewnątrz i ręce znowuż

[1:23:19] tam marzły bo ta gorąca woda i ten ten ale to to było po prostu żeby nas zatrudnić bo to dajmy na to te brukselki rzeczywiście trzeba było zdjąć ale te tych worków nie trzeba było prać po prostu żeby nas zatrudnić żebyśmy mieli co robić ten

[1:23:34] kierownik tej farmy to był Niemiec który prawdopodobnie został zwolniony ze służby wojskowej bo miał coś z nogą bo chodził z laską ale ta laska raczej mu była potrzebna do bicia on strasznie walił ludzi i co było najgorsze że on jed- oni się

[1:23:53] nie rozumieli   on nie rozumiał tych Rosjan Rosjanie nie rozumieli jego Francuzów on nie rozumiał Polaków nie rozumiał  

[1:24:01] a tam w oprócz nas była grupa tych Polaków którzy przyjechali dobrowolnie i był jeden młody chłopak   starszy ode mnie o dwa trzy

[1:24:12] lata z Sieradza   to był taki wiejski chłopak ale   bardzo dobry on się widocznie we mnie zakochał i on starał się dla mnie przynosić dobre rzeczy które on dostawał przyniósł mi na- to było najlepsze to mi przyniósł ciepłe gadki bo myśmy nie-

[1:24:33] myśmy nic nie mieli myśmy wyszły w sierpniu tośmy miały tylko letnie nasze sukienki na sobie a zrobiło się później coraz zimniej i dostaliśmy worki tośmy z tych worków robiły sobie takie spódnice takie nakładałyśmy na te suknie taki worek

[1:24:51] a on mi przynosił ciągle te te te swoje gadki ciepłe co miał i jakąś tam koszulę swoją a oprócz tego różne dobre dobre rzeczy które oni dostawali a my nie myśmy dostawali ka- głodu nie było myśmy mieli dużo kartofli myśmy dostawali a   on

[1:25:09] pracował przy krowach ten ten ten mój kolega (Józio) się nazywał i ten (Józio) była   było roz- był rozkaz że on codziennie jak doił te krowy tą śmietanę zdejmował i nam dawał co zostaje tą serwatkę to się nazywa myśmy dostawali te te chude

[1:25:31] mleko odciągnięte to co on robił dla nas on przynosił nam tą śmietanę myśmy dostawały śmietanę

[1:25:38] ale to nie jest to najważniejsze najważniejsze jest to że ja byłam świadkiem tego że nikt się nie rozumie i on ten Niemiec wali jednego tego ojca

[1:25:48] co był z synem z Polski któregoś dnia go tak walił na na placu   że tamten zemdlał i wzięto go do szpitala i więcej żeśmy go nie widzieli a że go walił w głowę to ten ojciec powiedział że na pewno dostał wylewu krwi w mózgu bo nie wrócił

[1:26:05] więcej ja bałam się przyznać do tego że ja dos- ja rozumiałam dobrze ten jego niemiecki ten niemiecki tam w tych okolicach był bardzo podobny do tego żydowskiego który ja znałam ja znałam francuski i ja znałam rosyjski no i polski naturalnie ale

[1:26:24] bałam się szczególnie tego mojego ojca tego policjanta że on się zorientuje że ja jestem Żydówką że mój niemiecki nie jest niemieckim tylko jest żydowskim   i ja długi okres byłam świadkiem tych wszystkich nieporozumień i milczałam ale w pewnym

[1:26:43] momencie po jakimś czasie doszłam do wniosku że że że mój niemiecki już jest nie taki żydowski i zaczęłam tłumaczyć jak zaczęłam tłumaczyć to moje że tak powiem akcje bardzo wzrosły do tego stopnia   że 11ego stycznia   kiedy były moje urodziny

[1:27:07] i myśmy postanowili je jakoś świętować tośmy zasłonili okna bo nie wolno było wieczorami się kręcić i nie wolno było palić światła i siedziliśmy cała nasza grupka i ten mój kolega on przyniósł jakieś tam ciasteczka od siebie i ten Niemiec

[1:27:24] przeszedł i zobaczył że u nas światło się pali wleciał wściekły pyta się co jest i ja powiedziałam »to są moje urodziny i bardzo cię przepraszam ale chcieli świętować« mówi »idziesz ze mną !« idziesz ze mną no to idę z do no to chyba

[1:27:42] na bicie   weszłam z nim do jego gabinetu po chwili on mi przyniósł taki koszyczek pełen czerwonych jabłek i mówi »to jest prezent ode mnie« ślicznie a jednego dnia jak myśmy prały te worki to myśmy prały te worki i żeśmy się zmieniały że

[1:28:02] co jakiś czas ktoś inny idzie po tą gorącą wodę żeby się trochę rozgrzać po drodze i ja szłam z tymi dwoma kubłami tej gorącej wody a że jestem trochę ślamazara to mi się ta woda gorąca po drodze rozlała akurat na nogę i to się za- zamarzła

[1:28:22] mi później ta tego i w nocy ja dostałam strasznie wysoką temperaturę trzęsłam się cała   nazajutrz trzeba wstać do pracy a ja mam chyba z 40 stopni temperatury nie mogę iść na ten plac   zawiadomili że ja jestem chora   przychodzi ten Niemiec chorych

[1:28:43] to się wysyłało od razu on nie trzymał chorych u siebie   przychodzi ten Niemiec mówi »co ci jest« ja mu pokazuję tą nogę (_) »idziesz ze mną idziesz ze mną« no już wreszcie idę z nim do jego gabinetu   wraca po chwili wyciąga nóż myślę

[1:28:59] sobie no tym razem to on mnie idzie już zamordować nożem [śmieje się; gest przecinania gardła] ale on tym nożem miałam tutaj taką bąblę wiesz z wodą on tym nożem mi rozciął bąble   za- zabandażował mówi »idź idź do baraku« nazajutrz mi

[1:29:15] ta temperatura minęła i (pol-)

[1:29:17] skończło się   już   to jest mniej więcej okres do koń- trzy- pierwszego 30ego pod koniec kwietnia 31ego kwietnia kwiecień ma 31 dni ? chyba tak nie ? w każdym razie ostatni dzień kwietnia w pewnej chwili pukają do nas

[1:29:37] do drzwi y ci Francuzi i mówią »słuchajcie   wojna się skończyła   Niemiec uciekł   idziemy jeść« tośmy wszyscy się rzucili na tą spiżarnię tam   zaczęliśmy wyciągać prowianty zrobiliśmy sobie ucztę a ten mój kolega ten ten ten mój kolega

[1:30:01] który tam mnie tak że tak powiem adorował   to on yy planował że jak się wojna skończy to my się pobierzemy [śmieje się] to ja mówię to mówię »ale ja ty lubisz mieszkać w Warszawie a ja mam mieszkam ja na wsi to chyba nie będziesz szczęśliwa

[1:30:21] nie martw się ja się nauczę zawodu będę szewcem   w Warszawie będę zarabiać pieniądze będziemy mieli dzieci« to ja teraz się zastanawiałam co ja ze sobą zrobię tak z jednej strony ci mi powiedzieli że jak się wojna skończy oni mnie zaadoptują

[1:30:39] ja będę się mogła dalej uczyć mają piękny domek pod Warszawą i będę ich córką i teraz ja tak   wojna się kończy wszyscy są szczęśliwi a ja jestem w rozterce nie wiem czy być panią szewcową jestem pewna że jemu mogę powiedzieć że jestem

[1:30:57] Żydówką bo on mnie tak kocha że on na pewno to mu nie przeszkodzi ale ja tutaj będę zaraz dzieci i zaraz ani nauka ani nic a ja jeszcze marzyłam o tym żeby się bawić lalkami jak ja widziałam u kogoś lalkę to zazdrościłam mu   ale tutaj myślę

[1:31:16] sobie jak tutaj będę u nich będę miała dobrze bo oni są zamożni i będą mnie trakto- dadzą mi się uczyć ale całe życie będę musiała kłamać że ja nie jestem Żydówką y że nie jestem chrześcijanką bo on jest antysemitą on ciągle się

[1:31:31] śmiał z Żydów ciągle opowiadał mi o swoich wyczynach   no więc no ale jeszcze na razie nie jeszcze na razie nie wiadomo co będzie dalej  

[1:31:42] my y y żeśmy że tak powiem najedliśmy się a ten mój (Józio) ten mój kolega on był praktyczny on poszedł

[1:31:51] prosto do stajni znalazł dwa konie znalazł furmankę naładowaliśmy to cośmy tam zaszabrowali znaczy zaszabrowali to znaczy zrabowali na miejscu i zaczynamy drogę   w stronę   Polski   z tym że to nasz cały dobytek wsadziliśmy na furmankę a my idziemy

[1:32:15] na piechotę pierwszego dnia zrobiliśmy kilkadziesiąt kilometrów w międzyczasie spotykam nikogo nie spotykaliśmy ani Rosjan ani ani ani tych ani Amerykanów później się okazało że to było miejsce gdzie się spotkała armia rosyjska z armią amerykańską

[1:32:31] ale u nas byli Rosjanie   któregoś dnia spotykamy Rosjan spotykamy Rosjan »a !« ucieszyli się no mówi tego siego oficer rosyjski   jest trzeba przejść przez rzekę jest prom pełno ludzi czeka i tego a tu jest pie- tu się ma być pierwszy maj i to jest

[1:32:55] to jest to jest ostatni dzień kwietnia ja już wtedy byłam z- wyglądałam już trochę lepiej miałam taką pamiętam po drodze znalazłam sobie taką chusteczkę czerwoną i przychodzi taki oficer rosyjski w białych rękawiczkach i rzucił na mnie okiem

[1:33:13] i on mówi »barynia ja mam tam domek po drugiej stronie ja was przewiozę i wy będziecie u mnie w mieszkaniu w tym domku będziecie mieszkać a   wieczorem my robimy wielki bal bo to jest pierwszy maj to wy« i te Rosjanki były razem z nami »wy przyjdziecie

[1:33:35] wszystkie kobiety nam pomagać przy przygotowaniach« dobrze prze- on nas bez kolejki przeprowadził na drugą stronę jak jesteśmy na tej drugiej stronie on ma motocykl to on mówi »teraz ja ciebie wezmę na motocykl i ty pojedziesz ze mną zobaczysz czy

[1:33:53] ten dom ci się podoba« a ten mój ten mój ojczym niby to ten ojciec ten policjant on nie znosił Rosjan to on mówi »nie nie nie nie nie ona z tobą na tym motocyklu nie pojedzie ja z tobą pojadę i ja zobaczę to mieszkanie czy mi się podoba« bo on

[1:34:11] już od razu nie miał zaufania do niego i rzeczywiście on to zrobił pojechał z nim pi- dom był piękny dobrze zaopatrzony a myśmy jeszcze po drodze jak żeśmy szli przez te wsie niemieckie tośmy tam rabowali na prawo i na lewo i ja miałam tam całą

[1:34:27] wyprawę myśmy mieli takie to powłoczki gdzie było napisane »śpij dobrze« mieliśmy tam to wszystko były napisy   ręczniki na których było napisane ja wiem y na na tych na obrusach »dobre- przyjemnego apetytu« wiesz całą wyprawę myśmy sobie

[1:34:49] przyszykowali ewentualnie ja i d- (Józio) albo ja i ci moi rodzice każdy miał swoją paczkę notabene to były podwaliny później naszego gospodarstwa   no ii przyjeż- przyjechaliśmy już na tą drugą stronę jest pierwszy maj   i oni nas zapraszają

[1:35:09] żebyśmy poszły pomagać tym żołnierzom rosyjskim szykować to przyjęcie i ten mój   ten ten policjant to on powiedział »wy tam nie pójdziecie   ty ii« jego żona »wy tam nie pójdziecie te Rosjanki niech sobie idą ale wy tam nie pójdziecie« myśmy

[1:35:29] były strasznie rozczarowane to znaczy »nie pójdziecie tam nie pójdziecie na te przyjęcie pierwszomajowe wy nie wiecie do czego Rosjanie są zdolni« dla nas to było wielkie rozczarowanie bo dla mnie Rosjanie to byli wyz- wyzwoleni c- to to no nic ale

[1:35:46] trzeba się słuchać tym bardziej że ona też jest   żeby to skrócić to opowiadanie to to był je- to był zdaje się jeden z najgorszych momentów mojej okupacji bo ten Niemiec ten Rosjanin on się strasznie upił i on w nocy przyszedł   mnie szukać

[1:36:03] »gdzie jest ta gdzie jest ta dziewuczka« on się pytał nas mnie wsadzili do szafy jak usłyszeli że pukają do drzwi to nas było u nas było dużo mężczyzn bo był ten (Józio) był mój ojciec był ten szwagier był ten ojciec którego syna   y s- syna

[1:36:23] już nie było bo (_) i jeszcze było dwóch którzy się do nas dołączyli i były a te Rosjanki poszły i- im pomagać szykować   w nocy myśmy słyszeli straszne krzyki straszne krzyki oni gwałcili to znaczy oni się upili ci Rosjanie się upili i gwałcili

[1:36:43] te Rosjanki i one krzyczały że one nie chcą to oni krzyczeli do nich »to z Niemcami Niemcom toście dawały a nam swoim braciom nie« i przyszli szukać nas było mało kobiet to szukali nas mnie wsadzili do szafy to opowiadali mi że ta szafa się tak

[1:36:59] trzęsła że oni postanowili mnie wyjąć z tej szafy i wsadzili mnie do łóżka i na mnie leżało kilku mężczyzn żeby mnie nie widziało a tam moja matka leżała znowuż pod kilkoma a że ci Rosjanie byli bardzo pijani to ci nasi chłopcy sobie z nimi

[1:37:15] poradzili i ich wyrzucili powiedzili że myśmy gdzieś wyszły że one nie wiedzą gdzie my jesteśmy że nas nie ma wyrzucili ale to była straszna noc myśmy nad ranem nie czekaliśmy już na nic nad ranem przyszły te Rosjanki podsiniaczone zakrwawione  

[1:37:31] coś niesamowitego one opowiadały że one przeżyły taką makabrę no naprawdę na początku było dobrze one piły i jadły tańczyły z nimi ale później jak się ci Rosjanie popili   to chcieli trochę więcej   to byli wszystko większość nawet to nie

[1:37:51] byli prawdziwi Rosjanie to było dużo takich kałmuków z tymi wiesz że krótko mówiąc myśmy postanowili o świcie uciec stamtąd zanim oni się zbudzą żeby nas już nie było i rzeczywiście zrobiliśmy naszą drogę z powrotem   w pewnym momencie już

[1:38:11] przeszliśmy na pociąg i przyjechaliśmy do Warszawy   no  

[1:38:17] przyjeżdżamy do Warszawy to tak yy ten (Józio)   jedzie do swojego Sieradza on nawet pod Sieradzem w jakieś wsi z tym że umawiamy się że będziemy ze sobą korespondować i że jeżeli ja nie

[1:38:33] znajdę rodziny to ja mu dam znać i możliwe że zdecyduję się z nim być ci moi rodzice niby to mają piękny domek pod Warszawą to z nimi jadę razem do tego domku z tym że znowuż jak się trochę roz- y rozgościliśmy to ja mówię że ja chcę jechać

[1:38:55] do Warszawy szukać mojej rodziny nie mówię nic oni nie wiedzą o pani Majewskiej o niczym oni wiedzą że ja szukam swojej rodziny   no i   pamiętam że ta moja przy- ona była bardzo dobra dla mnie ona była bardzo miła też bardzo miła ona mnie też

[1:39:14] ładnie wiesz ubrała w tę zaszabrowaną suknię taką szeroką miałam że nie widać było że jestem chuda i w taką siatkę mi zrobiła na głowę włożyła miałam długie włosy to w taki wałek mi to z- i   idę szukać rodziny więc kogo szukać  

[1:39:32] szukam panią Majewską bo to był właściwie jedyny adres który mógł y mi coś dać   przychodzę na Obozową 81 bo to był jej adres i rzeczywiście otwiera mi drzwi pani Majewska z tym malutkim Andrzejem na ręku   Danuś stoi przy niej no i ona żyje

[1:39:59] mąż nie został zabity jego wywieziono do (Gross Roz) ? (Grozen Ros) ? jak to się

Barbara Kurowska

[1:40:07] Gross Rosen

Ada Willenberg

[1:40:09] słucham ?

Barbara Kurowska

[1:40:10] Gross Rosen

Ada Willenberg

[1:40:11] Gross Rosen tak do Gross Rosen go wywieźli i tam został zabity   on nawet on zginął niepotrzebnie ona nam opowiadała on był on tak jak był zawsze nieodważny tak był w- ona go prosiła żeby się schował żeby się nie zgłosił a on bał się i się

[1:40:28] zgłosił i wywieziono go do obozu i tam zginął tak że ona mi opowiadała że on zginął ale   powiedziała mi »nie martw się masz ciocię   która przeżyła po aryjskiej stronie jej nie w- ona nie wywieźli ją« to ta najstarsza siostra mojego ojca

[1:40:47] i jej córeczka która jest mniej więcej w moim wieku też jest żyje poza tym żyje wujek mój ukochany wujek ten   z którym razem ja mieszkałam przed wojną okazuje się że on był w drodze [pokazuje zdjęcie] on był wysłany do Oświęcimia i po drodze

[1:41:10] gdzieś pod Krakowem on wyskoczył z wagonu i włóczył się po takich różnych wsiach aż doszedł do jakiegoś folwarku i tam była wdowa której mąż został zabity w czasie wojny a że on był bardzo przystojny ona go do siebie przyjęła i się w nim

[1:41:29] zakochała i on z nią tam był tak jak mąż i żona tak że on przeżył to u niej z tym że jak y wojna się skończyła on wrócił do Warszawy a jego żona moja ciocia   była wysłana tak jak ja tylko ona była w Berlinie ona była w Berlinie i pracowała

[1:41:51] w fabryce amunicji która była u Schwarzkopfa fabryka Schwarzkopfa produkowała jakieś zapalniki do do nie pamiętam do czego w każdym razie to były   przemysł wojenny ona też przeżyła wojnę tak że już miałam wujka i ciocię i okazało się też

[1:42:09] że ta drugia ciocia która prac- płaciła za mnie za mój pobyt po aryjskiej stronie z wujkiem też żyje tak że zasadniczo oprócz tej jednej która zgineła   to tak pokazywałam przedtem na te zdjęcie że ona zginęła z tym mężem   no gdzie ono jest  

[1:42:29] ta ta zginęła [pokazuje zdjęcie] to poza tym wszystkie trzy moje ciotki przeżyły   no teraz   zaczyna się   można ?

Barbara Kurowska

[1:42:44] tak oczywiście   [Ada Willenberg pije] możemy też w każdej chwili zrobić przerwę gdyby Pani sobie życzyła

Ada Willenberg

[1:42:51] słucham ?

Barbara Kurowska

[1:42:53] możemy w każdej chwili zrobić przerwę gdyby Pani sobie życzyła

Ada Willenberg

[1:42:55] [równocześnie:] nie   ja jestem zainteresowana wie Pani jak się przerywa to je- wychodzi się z   z toku a tak to idzie wszystko płynnie  

[1:43:01] wojna się skończyła znaczy się   ja znalazłam naturalnie z tych wszystkich moich możliwości wybrałam żeby

[1:43:11] być razem   z moim wujkiem bo właściwie ja się razem z nim wychowałam myśmy całe ca- od od urodzenia myśmy mieszkali razem i on był dla mnie jak starszy brat bo różnica między nami była 17 lat tak że   on jak odnalazł mnie i odnalazł swoją żonę

[1:43:31] to pierwsze nam kupił takie pierścioneczki które mam do dzisiejszego dnia [pokazuje pierścionek na palcu] a to był brylant teraz to mi wy- brylant troszeczkę uk- ale to było z brylantem no i naturalnie był szczęśliwy i jego żona też mnie bardzo

[1:43:45] kochała to była też szczęśliwa że mnie znalazła i postanowiliśmy że ja będę z nimi   teraz jest problem nie ma gdzie mieszkać Warszawa jest zburzona ale   mój wujek od razu zaczął handlować   dodatkami jakieś farby do skór i on znowuż skontaktował

[1:44:05] się z Kaliszem tam gdzie myśmy przed wojną mieli te przedstawicielstwo tych skór on tam widocznie miał jakieś kontakty i on zaczął handlować i   zarabiał   i w Kaliszu znalazł nam mieszkanie i myśmy mieszkali w Kaliszu naturalnie ja w czasie wojny

[1:44:24] się nie uczyłam   wojna się skończyła miałam 16 lat i skończone cztery kla- cztery oddziały szkoły powszechnej tak że tutaj trzeba było na gwałt nadrobić to wszystko co straciłam w czasie okupacji i po wojnie w Polsce było wielu takich jak ja

[1:44:42] bo Polacy też się niektórzy nie uczyli tak że utworzono szkoły dla dorosłych i ja w Kaliszu już zrobiłam trzy oddziały w ciągu niecałego roku   i od razu tam miałam towarzystwo po wojnie   Żydów tak niewiele zostało a wszyscy na ogół tracili

[1:45:03] rodziny że nasz dom gdzie stosunkowo była ciocia i wujek stał się skupiskiem moich wszystkich kolegów i koleżanek wszyscy też moja ciocia była bardzo towarzyska ona lubiała ludzi wujek ciągle podróżował bo on handlował tymi tymi różnymi jakimiś

[1:45:23] nie wiem farbami nie pamiętam dokładnie co on tam kupował jakieś chemikalia do skór tak że nasz dom był otwarty i ciągle była grupa młodzieży która bardzo chętnie że tak powiem do nas przychodziła ii między w międzyczasie była   ekshumacja

[1:45:43] zwłok zamordowanych Kaliszan i zaprosili mnie   i moją koleżankę żebyśmy [pokazuje zdjęcie] położyły wieńce dla w imieniu tych Kaliszan którzy zostali przy życiu chodziłam tam do szkoły ii   i było mi bardzo dobrze miałam tam bliskich tak naprawdę

[1:46:06] tak wyglądała moja ciocia właśnie ta   u której byłam w Kaliszu [pokazuje zdjęcie] żona tego wujka tu ona zdaje się jest w ciąży ii   jeżeli chodzi o mnie to ja bym bardzo chętnie tam już została na stałę że tak powiem bo naprawdę było mi

[1:46:27] tam   bardzo bardzo dobrze ale   mojej cioci się nie podobało że Kalisz jest za   za małe miasto dla niej ona jes- była warszawianką i wiedziała o tym że w Wars- że teraz Warszawa nie istnieje ale Łódź zastąpiła Warszawę w Warsz- w Łodzi teraz

[1:46:46] była i filharmonia i teatry i kina i wszystko i ona marzyła o tym żebyśmy się przenieśli do Łodzi a znaleźć mieszkanie w Łodzi to był problem a tymczasem jest lato   tak że jedziemy uro- a   urodził się jej synek   urodził się pierwsze nasze dziecko

[1:47:06] po wojnie to mojej cioci urodził się synek ii   aha to jest mój pierwszy   pierwsza miłość po wojnie [pokazuje zdjęcie] kolega w Kaliszu nazywał się Fredek Kaliski to jest w 45tym roku [czyta:] »kochanej Krystynce o której nigdy nie zapomnę« y on

[1:47:32] wyjechał do Kanady   on wyjechał później do Kanady   też nie miał rodziny stracił całą rodzinę i ciągle do nas przychodził i jak ja on pracował on musiał się utrzymywać ja mo- miałam byłam w tej szczęśliwej sytuacji że mogłam se pozwolić

[1:47:51] na to żeby się uczyć tak że chodziłam do tej szkoły zrobiłam trzy klasy były letnie wakacje ciocia moja postanowiła że ona likwiduje mieszkanie w Kaliszu ona w Kaliszu nie chce mieszkać  

[1:48:06] wszystkie manatki bierzemy do Ciechocinka na na wakacje pojechaliśmy

[1:48:11] do Ciechocinka ona w tym Ciechocinku będzie tak długo siedzieć aż się znajdzie jakieś mieszkanie albo w Łodzi albo w Warszawie a w międzyczasie urodziło jej się dziecko w lutym 46ego roku urodził się mój kuzynek [szuka zdjęcia] gdzie on jest

[1:48:31] [pokazuje zdjęcie]   urodził się mój kuzynek który y latem ma kilka miesięcy nie to już był on miał już wtedy półtora roku i ona z nim pojechała do tego Ciechocinka my wszyscy w międzyczasie robi się coraz zimniej i ja szkoła się zaczyna ja  

[1:48:54] mam koleżankę mojej cioci która mieszka w Łodzi w takim yy domu żydowskiego akademika to był taki kibuc to się nazywało tam mieszkała młodzież y żydowska która się na ogół uczyła na ogół studiowali ja tam byłam jedną z najmłodszych i

[1:49:15] myśmy się tam ja z nią razem zamieszkałam z tym że co tydzień naa wol- na sobotę i niedzielę jeżdziłam do mojej cioci do Ciechocinka która była z tym malutkim a wujek też ciągle krążył po całej Polsce bo on handlował   w tym kibucu było

[1:49:37] mi bardzo dobrze bo ja tam byłam najmłodsza i wszyscy mnie przezywali mnie mezuza wiesz co to jest mezuza ? nie wiesz

Barbara Kurowska

[1:49:43] yy wiem to to ale proszę to powiedzieć dla widzów

Ada Willenberg

[1:49:47] [równocześnie:] mezuza to jest u Żydów jak wchodzą do drzwi to jest taka modlitwa jest na drzwiach taka   taki pasek i tam w środku jest zwój naze- jest jakaś modlitwa której ja dobrze nie znam ale nabożni Żydzi jak wchodzą to całują t- tą mez-

[1:50:05] tą mezuzę a ze względu na to że ja w tym kibucu byłam najmłodsza to wszyscy kto wchodzili mnie całowali [śmieje się] i nie nazywali mnie po imieniu tylko nazywali mnie mezuza tak że ja się tam pierwszorzędnie czułam chodziłam do szkoły miałam

[1:50:20] teraz nowe towarzystwo ale co jak przyjeżdżałam w soboty do mojej cioci do tego Ciechocinka to ona mi tam robiła pranie mózgu »Krysiu musisz coś znaleźć bo teraz się robi coraz zimniej w tym mieszkaniu my marzniemy to są letnie mieszkania a a a

[1:50:38] a tutaj na razie nic nie znajdu- nie wujek nic nie znajduje on jest w podróżach tak że on ma mniej szans do szukania« i ja miałam obsesję kogo nie widziałam to każdego się pytałam czy nie słyszał o jakimś mieszkaniu   ta moja koleżanka z którą

[1:50:55] razem ja byłam w tym kibucu pracowała w organizacji syjonistycznej   w Łodzi i

[1:51:01] któregoś dnia ja wracam ze szkoły żeby ją wziąć do domu ii siedzi tam u niej taka grupa oficerów dwóch czy trzech ich było i siedzi taki młody bardzo przystojny oficer

[1:51:16] on był piękny on był piękny mój mąż jak był młody był piękny i ja tak automatycznie pytam się go »może Pan słyszał o jakimś mieszkaniu może być skromne mogą być dwa pokoje dla małej rodziny« on mówi »owszem słyszałem jest ja mam

[1:51:33] takie mieszkanie« no to ja się zapaliłam mówię »no to ślicznie« to mówi »tak ale jest jeden warunek musisz za mnie wyjść za mąż« i to był pierwszy raz myśmy się widzieli to naturalnie był dowcip to miał być żart ale on do dzisiejszego

[1:51:47] dnia mówi że nie wolno żartować   [śmieje się] i na tym się skończyła że tak powiem moje spotkań- naturalnie to był dowcip   myśmy wujek mój znalazł mieszkanie na Nawrot 44 [dzwoni komórka] ee [cięcie] no więc przypadkowo mój wujek znalazł

[1:52:10] mieszkanie na ulicy Nawrot 39 a później się okazało że ten właśnie oficer którego spotkałam mieszkał na Nawrot 44 to jest prawie na przeciwko no nic ja tymczasem uczę się dalej któregoś dnia idę ulicą ii przechodzę przez y przez przystanek

[1:52:32] autobusowy czy tramwajowy widzę że stoi właśnie ten ten ten oficer którego spotkałam i pytam się go co słychać opowiadam mu że znała- że mieszkam tutaj on mówi »a właśnie teraz wy- prowadzę grupę do Palestyny wyjeżdżam   za kilka dni« no

[1:52:53] i ja do niego mówię »no to napisz z drogi jak będziesz jechał« to mówi »napiszę« ii nie pytał się nawet o dokładniejsze nazwisko adres i na tym się skończyło   ja w Łodzi   dalej uczyłam się dalej   zrobiłam maturę   i miałam towarzystwo

[1:53:15] nowe towarzystwo teraz już znowuż młodzież żydowska trzyma się razem miałam też koleżanki ze szkoły nie-Żydówki z którymi byłam zaprzyjaźniona i w tym okresie bardzo życie kulturalne kwitło w w Łodzi ciocia już była z tym małym też się

[1:53:37] wprowadziła tak że dom znowuż był nasz dom był bardzo otwarty przychodzili to tego stopnia że jak ja szłam na na spacer a moja ciocia lubiała wychodzić i podrzucała mi tego małego żebym z nim szła na spacery i wtedy cała nasza grupa prowadziła

[1:53:56] [szuka zdjęcia] ten wózek i chodziliśmy dumnie ulicami   Łodzi nie jest takie ważne te zdjęcie   krótko mówiąc wszyscy żeśmy matkowali temu małemu mojemu kuzynkowi bo to była sensacja wtedy małe dziecko w ogóle   w tym okresie w ogóle jeżeli

[1:54:16] chodzi o młodzież żydowską to z kim się nie wychodziło to każdy chciał się od razu żenić i założyć rodzinę bo wszyscy rodzinę tracili tak że każdy marzył o tym żeby jak najszybciej znaleźć sobie jakąś parę czy partnera i żeby założyć

[1:54:35] nowe rodziny naturalnie ja marzyłam o tym żeby   żeby jeszcze się bawić żeby jeszcze uczyć się bo tego mi było brak iii   ja też miałam możliwości nie musiałam pracować bo wujkowi się dobrze powodziło   moje towarzystwo na ogół większość

[1:54:56] nie nie uczyła się tylko jedna koleżanka była Genia Lipman Genia Lipman nie wiem czy on się wtedy nazywała Genia Abramowicz ale nie wiem czy Pani słyszała był taki bardzo znany foto- -operator   Jerzy Lipman   on pracował on nakręcał na przykład

[1:55:16] y »Nóż w wodzie« to jest film który on zrobił to jest jej p- późniejszy mąż ona z nią byłam bardzo zaprzyjaźniona to była Żydówka jedyna która się uczyła razem ze mną poza tym miałam jeszcze koleżanki ale tamte się nie uczyły pracowały

[1:55:30] i kolegów bardzo dużo kolegów bo więcej przeżyło chłopców niż dziewcząt i naturalnie z kim się nie wychodziło po kilku spotkaniach każdy chciał się żenić a ja nie nie musiałam nie był- byłam byłam już jednak w gronie rodziny   no i   któregoś

[1:55:50] dnia spaceruję z moją ciocią i z tym malutkim i spotykamy tego byłego oficera ale tym razem on już   mojego przyszłego męża   tym razem on już nie jest w mundurze tylko jest ubrany po cywilnemu i nosił taki wielki kapelusz teraz też nosi kapelusz

[1:56:12] duży ale wtedy miał inny to się nazywało borsalino taki włoski kapelusz bo on był wrócił okazało się że on wrócił z Włoch bo umarł jego ojciec i on wiedział że matka zostaje sama a matka nie była taka bardzo zaradna   po stracie straciła

[1:56:29] dwie córki tak że on postanowił że wróci zostawi tą swoją grupę i wrócił i opowiadał nam o swoich jak spotkał mnie z ciocią opowiadał nam o swoich przeżyciach o tym dlaczego wrócił i bardzo się spodobał mojej cioci bo  

[1:56:49] ciocia się przed

[1:56:51] nim skarżyła że ja mam towarzystwo które jej nie odpowiada bo te towarzystwo moje namawiało mnie żebym przestała się uczyć i żebym zaczęła się uczyć hebrajskiego i zawodu bo przecież w p- planujemy w przyszłości jechać do Palestyny   y nasza

[1:57:10] rodzina nie była syjonistyczna specjalnie u nas znaczy ja przed wojną w ogóle byłam dzieckiem tak że ja tak bardzo nie nie mogłam ni- ale tak jak się orientuję to raczej nie nie myśleli o wyjeździe do Palestyny ale tutaj po wojnie ta l- ta młodzież

[1:57:24] z którą ja się p- z którą ja byłam i w tym kibucu i ci spoza kibucu oni wszyscy planowali że z chwilą kiedy będzie możliwość   pojadą do Palestyny a po to żeby być w Palestynie to trzeba mieć zawód i trzeba znać język   hebrajski   angielski

[1:57:42] tak że zasadniczo po co chodzić do szkoły i uczyć się rzeczy które się nie przydadzą raczej lepiej się   uczyć czegoś praktycznego   i ja jak zrobiłam małą maturę pod wpływem mojego towarzystwa powiedziałam przyszłam któregoś dnia do domu

[1:58:00] powiedziałam cioci »ja   idę się uczyć zawodu i języków« ona była bardzo niezadowolona moja ciocia ale   ja się uparłam poszłam się uczyć krawiecszczyzny i i i i angielskiego i hebrajskiego   widziałam że z tą krawiecszczyzną to mi nie idzie

[1:58:20] po kilku dniach zrezygnowałam z tego i wróciłam z powrotem do szkoły   yy jak myśmy spotkali właśnie na tego mojego przyszłego i ciocia się przed nim skarżyła że ja mam nieodpowiednie towarzystwo które tylko chce się bawić   myśmy dużo chodzili

[1:58:38] na przyjęcia robiło się potańcówki ii po prostu chcieliśmy se odrobić to cośmy stracili w czasie wojny   a ten był poważniejszy on już był poważniejszy poza tym chciał się przypodobać chyba mojej cioci i bardzo jej przytakiwał no i koniec końców

[1:58:56] on mówi »Krysia musisz zap- zaprosić tego pana bo to jest taki sympatyczny tego siego« on zaczął do nas przychodzić on zaczął do nas przychodzić cioci ciągle przynosił prezenty za każdym razem przychodził z paczuszką a ciocia lubiała dostawać

[1:59:12] prezenty a on dostawał przydziały z y z y Ameryki różne jakieś tam paczki z ananasami ciocia lubiała ananasy to za każdym razem paczuszka z ananasami krótko mówiąc   on się cioci bardzo podobał wszystkim moim koleżankom też i mnie też co prawda

[1:59:32] ja zawsze wolałam brunetów   i ja wolałam raczej ludzi bardziej statecznych   y ja miałam zanim zanim z nim zaczęłam chodzić miałam jednego kolegę który był starszy od niego był brzydki miał był łysy ja teraz się zastanawiam jak a mogłam   był

[1:59:51] łysy chociaż miał wtedy może 30 lat był łysy ale był bardzo inteligentny przed wojną studiował już w Belgii   i   miał dla mnie wielki szacunek i traktował mnie tak   po   po ojcowsku że tak powiem całował mnie tylko w policzek i któregoś dnia

[2:00:12] on był kierownikiem domu zdrojowego w Bierutowicach i zaprosił mnie ze swoją ciocią żebym na   na sylwestra żebym przyjechała do niego i ja przyjechałam do niego i był tam wielki bal sylwestrowy dlaczego o tym opowiadam bo te żeby pokazać jak on

[2:00:35] wyglądał był piękny bal sylwestrowy on miał tam zaprosił tam pełno gości bo on miał tam prowadził tą całą ten cały ten dom ii ja się ubrałam elegancko i zeszłam i on mnie przedstawia jako swoją narzeczoną a ktoś tam nie dosłyszał mówi

[2:00:54] »o jaką słodką córkę Pan ma« [śmieje się] rozumiesz tak że on wyglądał jak mój ojciec prawdopodobnie ale on mi ś- mi imponował bo on był taki ja widocznie miałam taki kompleks że nie miałam ojca i chciałam a ten mój obecny on był   lubiał

[2:01:10] pić   był bardzo wybuchowy   y był kłótliwy kłócił się i on w ogóle nie był typem Żyda on był miał taki temperament kozacki   i on się wszystkim ja tak na początku nie miałam do niego wielkiego przekonania ale był piękny   był bardzo ładny

[2:01:29] i w- no i koniec końców tak że tak powiem mi adorował i któregoś pięknego dnia myśmy chodzili ze sobą blisko dwa lata

[2:01:39] z tym że ja naprawdę szkoda mi było przerwać naukę on też chciał żebym ja się uczyła tak że zrobiłam maturę później

[2:01:49] weszłam na   stomatologię   dlaczego weszłam na stomatologię ? bo on i moja ciocia mnie namówili   a wtedy się jeszcze słuchałam ich ta- to był błąd mojego życia bo ja nie chciałam wcale iść na stomatologię ale oni mi tłumaczyli że »stomatologia

[2:02:07] to jest dobry zawód dla kobiety« bo kiedyś gabinet dentystyczny był w domu i można było dzieci karmić i klient- pacjentów przyjmować znaczy zarabiać pieniądze być w domu i a ja wiedziałam że ja jestem ani tych rąk nie mam takich dobrych poza

[2:02:26] tym brzydzę się poza tym wiedziałam że na pierwszym roku jest prosektorium to jest straszna rzecz ja chciałam się uczyć języków marzyłam o tym żeby pracować w ministerstwie spraw zagranicznych i podróżować a te ale słuchałam się cioci słuchałam

[2:02:43] się faceta z którym już byłam coraz bardziej że tak powiem zaangażowana i poszłam na tą stomatologię   no na tej stomatologii to te na te prosektorium to było coś strasznego jak nas pierwszy raz zaprowadzili na tą salę to   na kolekcjach tych trupów

[2:03:03] nam odkryli to tam niektóre rzygały niektóre mdlały ja pół roku nie jadłam mięsa [śmieje się] no ale jakoś tam przebrnęłam pierwszy ten r- rok który był najgorszy no i później zaczęła się historia że mój mąż bardzo chciał a przepraszam

[2:03:20] myśmy się mieli pobrać więc jest chodzimy chodzimy chodzimy i nie ma końca i któregoś dnia na- moja najbliższa koleżanka która zapoznała faceta po trzech miesiącach wyszła za mąż on przychodzi mówi »Krysiu ile czasu to tak można« a ja zostałam

[2:03:37] na moim aryjskim ja się zasadniczo nazywam Ada ale mnie już ze względu na to że od razu po wojnie myśmy zostali dalej na aryjskich papierach z całego szeregu powodów   a jeszcze coś muszę   tak że myśmy ja zostałam na tym moich aryjskich papierach

[2:03:57] na początku ale później po kilku miesiącach już nie ale wszyscy przyzwyczaili się nazywać mnie Krysia i do dzisiejszego dnia to jest aryjskie moje imię tak że   postanowiliśmy się pobrać

[2:04:10] ale teraz ja chcę powrócić do czegoś o czym zapomniałam

[2:04:13] opowiedzieć   z tą małą dziewczynką która była u pani Majewskiej   wojna się skończyła   moja ciocia jedzie któregoś już mieszkamy w Łodzi moja ci- ciocia jedzie któregoś dnia autobusem z Łodzi do Warszawy   razem z jakimś znajomym ich przed

[2:04:34] nią siedzi na ławce jakaś para która mówi po hebrajsku i ten znajomy mojej cioci mówi do cioci »co to jest za język dziwny ?« a ciocia mówi »to jest hebrajski ja ten język znam« ona zaczyna z nimi rozmawiać i   tamci się dziwię mówią »skąd

[2:04:54] Polka tutaj zna tak dobrze hebrajski« ona mówi »ja skończyłam w Warszawie gimnazjum Jehudija« to tamci mówią »oj   my teraz przyjeżdżamy z Izraela   i w Nazaret   w polskiej szkole jest profesor Jarząbek który   uczy polskie dzieci« bo on przyjechał

[2:05:17] do Palestyny z Armią Andersa on był wojsku i przyjechał z Armią Andersa do Palestyny i ten czł- i ten pan który rozmawia z moją ciocią mówi »i wiesz zanim myśmy przyjechali do Pol- wyjechali do Polski to nas strasznie prosił że może odnajdziemy

[2:05:34] jakiś ślad bo on zostawił przed wojną dziewięciomiesięczną córeczkę z żoną i my jej szukamy ale nic żeśmy nie znaleźli« to ciocia mówi »znaleźliście żona jego nie żyje to jest pewne ale dziewczynka jest wielka możliwość że ona żyje«  

[2:05:54] więc oni szczęśliwi mówią że »jak my wrócimy do Izraela« to jeszcze była Palestyna chyba to był jeszcze 47my rok   tak 47my rok »to my jemu opowiemy o tym« i prosili o adres i tak dalej i tak dalej myśmy po kilku dniach czy po kilku tygodniach

[2:06:14] dostaliśmy list od tego Jarząbka że on strasznie prosi żebyśmy się dowiedzieli żebyśmy szukali tego dziecka   i my zaczynamy szukać   tej Marysi   idziemy do tego domu Baudouina okazuje się że w czasie powstania wszystkie dzieci z tego domu zostały

[2:06:37] przywiezione do jakiegoś sierocińca pod Krakowem   tymczasem   przyjeżdżamy do tego sierocińca pod Krakowem okazuje się że rzeczywiście   byłam tam taka dziewczynka jak my mówimy o niej ale przyszedł ojciec i ją odebrał   ona została odebrana więc

[2:06:58] my jesteśmy bardzo rozczarowani gdzie ona jest oni mówią »nie ma problemu my wiem y gdzie ona jest   ona jest w domu dziecka żydowskim w Helenówku pod Łodzią   ale« ona mówi »ona została ona ma ojca to nie jest tak« teraz my idziemy do sądu

[2:07:17] jeszcze nie wiemy czy to jest to czy to nie jest to ale sprawa- poradzono nam że trzeba iść do sądu idziemy do sądu i mówimy że ma prawdobodobnie nasze dziecko zostało odebrane przez kogoś innego sąd przyjmuje tą sprawę mówią »dobrze wy możecie

[2:07:35] jechać do Helenówka zobaczyć te dziecko ale razem z kimś z nas z tym że tego dziecka wam to dziecko nie wolno z nim rozmawiać nie wolno żeby to dziecko was widziało«   jedziemy do tego Helenówka [wylicza:] jedzie pani Majewska jedzie moja ciocia jadę

[2:07:55] ja i mój przyszły bo on jeszcze był w mundurze a wtedy było nie- niebezpiecznie jeździć po- pociągami w Polsce my przyjeźdżamy i postano- po drodze postanawiamy że jak nie będziemy pewni że to jest ta nasza Marysia to y ktoś ktoś się do niej

[2:08:15] przyznaje możliwe że to jest jakieś nieporozumienie a tu jednak minęło kilka lat dziecko się mogło zmienić   jest oszklona wer- weranda każą nam patrzeć przez tą oszkloną werandę dzieci się bawią i my wszystkie pokazujemy na tą jedną dziewczynkę

[2:08:33] ona to jest ona ona się w ogóle nie zmieniła tylko tyle że do tej cudownej swojej urody to jeszcze dostała zeza   widocznie te warunku tak wpłynęły na ona była zezowata pokazujemy że to jest to dziecko które my szukamy i potem się okazuje że to

[2:08:49] jest właśnie ta dziewczynka którą odebrał drugi jakiś inny ojciec   notabene w tym samym domu dziecka to było to jest bardzo dobry dom dziecka do którego oddawali Żydzi po wojnie   jak szli pracować musieli pracować przecież nikt nic nie miał to

[2:09:08] ten właśnie Powązek się nazywał ten ten ten ojciec niby to tej naszej Marysi   on się ożenił po raz drugi bo jego żona zginęła ta matka tego jego dziecka zginęła i on się ożenił z kobietą   która miała synka mniej więcej w tym samym wieku

[2:09:29] co Marysia która straciła męża i ona swoje dziecko też umieściła w tym Helenówku bo tam były bardzo dobre warunki tym dzieciom tam było bardzo dobrze oprócz tego że byli w sierocińcu czy w domu dziecka ale warunki mieli dużo lepsze niż by mieli

[2:09:46] w domu   a kim była ta ta żona i te dziecko te ten ten ten chłopczyk który był niby to jej bratem przyrodnim to jest Henryk Grynberg nie wiem czy słyszałaś o nim

Barbara Kurowska

[2:09:58] oczywiście że tak

Ada Willenberg

[2:09:59] on też o tym pisze bo ja mu opowiadałam tą historię   Henryk Grynberg to jest znany pisarz on mieszka w Ameryce teraz napisał dużo   i oni razem byli w tym domu dziecka my n- teraz idzie sprawa do sądu co się okazuje ten Powązek ten który przyznaje

[2:10:17] się do tego dziecka on miał córeczkę w tym samym wieku i jak jeg- była wysyłka to on to dziecko oddał niani swojej niani która się zajmowała tym dzieckiem prawdopodobnie ta niania te dziecko albo gdzieś umieściła albo je wydała nie wiadomo co

[2:10:38] jak ojciec się zgłosił z- że on żonę stracił też jak on przy- po wojnie przyszedł do tej niani i zaczęł się pytać o swoje dziecko to ona go wzięła on tego dziecka też nie pamiętał jak wyglądało bo też było w tym samym wieku to ona z nim

[2:10:56] pojechała do tego domu sierot pokazała na tą dziewczynkę »to jest twoje dziecko« i on ją wziął myślał że to jest jego była sprawa w sądzie przy- w międzyczasie przyjechał Jarząbek   prawdziwy ojciec tej dziew- i on znowuż on mówi »ja nic

[2:11:11] nie wiem ja tylko chcę mieć moje dziecko ale ja go« on mi pokazuje dzie- zdjęcie jak ona miała dziewięć miesięcy w wózku on nawet nie miał tego zdjęcia jest sprawa w sądzie   ta Marysia jest na tej rozprawie ale nie na sali sądowej tylko w pokoju

[2:11:28] sędziego   nas wprowadzają po kolei każdego z nas do tego pokoju i ona ma sobie przypomnieć czy ona nas pamięta czy ona pamięta pokój myśmy określili przedtem jak wyglądało mieszkanie pani Majewskiej   ta mała jak ja weszłam   to ona mówi »to jest

[2:11:50] Krysia«   od razu   to się ją pyta ten ten urzędnik czy sędzia nie pamiętam kto ze mną wszedł »a kto to jest Krysia ?« tu ona trochę pokręciła ale to zro- »Krysia jest córką pani Majewskiej« no dobrze to   i opowiadała że w pokoju był z- koń

[2:12:07] na biegunach i że była maszyna do szycia określiła dokładnie tak że to było pewne że to jest nasza Marysia no tak samo weszła pani Majewska ona ją pamiętała no cioci mojej ona nie pamiętała ale mogła jej nie pamiętać bo ona przychodziła tylko

[2:12:23] raz na jakiś czas krótko mówiąc była sprawa sądowa i sędzia dostał za tą sprawę nagrodę bo on powiedział jedną rzecz on powiedział że »ja jestem pewien że to dziecko należy do Jarząbka do profesora Jarząbka ale« on mówi »gdyby nie nawet

[2:12:43] nie miał tej pewności gdybym był miał ze- zrobić taką rozprawę salomonową« on mówił »to wziąłbym pod uwagę dwie okoliczności że tutaj wraca ojciec po takiej wojnie odnajduje dziecko i nie bierze go do siebie do domu tylko oddaje go do domu

[2:13:00] dziecka a tutaj jeden drugi który siedzi urządzony gdzieś w dalekiej Palestynie jak tylko słyszy o tym że może to jest jego dziecko to zostawia wszystko i przylatuje tutaj żeby to dziecko odnaleźć« tak że mówi »jemu się należy oprócz tego że

[2:13:19] jestem pewien że to jest jego dziecko« to on myśli że to też należy no i na tym się skończyła historia Marysi ona niestety nie żyje ale   ona została w Polsce

Adam Kerpel-Fronius

[2:13:29] jak ona przeżyła wojnę ?

Ada Willenberg

[2:13:32] ona p- ona przeżyła wojnę w była w tym do- do końca wojny była w tym domu sierot obok Krakowa

Adam Kerpel-Fronius

[2:13:36] [równocześnie:] (__)

Ada Willenberg

[2:13:38] wojna się skończyła ona wróciła do Warszawy   studiowała znalazła tam jakąś swoją jakąś daleką koleżankę zdaje się matki studiowała   biologię   i była profesorem biologii zakochała się w swoim profesorze on dla niej się rozwiódł   mieli

[2:13:57] razem syna on umarł niedawno a ten syn jest znanym skrzypkiem nawet grał na dworze królowej Elżbiety w Londynie mieszka w Londynie i jest bardzo utalentowany a ona umarła dwa albo trzy lata temu była młodsza ode mnie o dziesięć lat   tak że to jest

[2:14:17] historia taka trochę niezwykła

[2:14:20] no ale teraz powracając do mnie no więc ja jestem na tej stomatologii bardzo nie- niechętnie studiuję iii   w międzyczasie mój mąż y   zarabia ma taką marną pen- pensyjkę w tej swojej organizacji bo on płacili mu

[2:14:42] za to że on szukał żydowskich dzieci robił zdjęcia i tak dalej i tak dalej   mój wujek był niezadowolony że mnie się niedobrze powodzi   on chciał żeby mnie było jak najlepiej pożyczył mojemu mężowi a przepraszam nie nie nie jest jeszcze coś

[2:14:59] bardzo ważnego   ślub   ślub postanawiamy że się   wujek chce rzeczywiście mojemu mężowi pomóc żeby żeby miał żeby więcej zarabiał to mu mówi że mu pożyczy pieniądze żeby założył sobie fabrykę tekstylną ale my mamy się pobrać no więc

[2:15:17] się pobieramy   yy matka mojego męża bardzo nalegała na to   żebyśmy mieli ślub religijny nikomu na tym nie zależało chociaż ona nie była Żydówką przeszła na judaizm ale ona ze względu na pamięć na ojca upierała się żeby był ślub religijny

[2:15:39] więc najpierw jest ślub cywilny ślub cywilny to jest też przeżycie prosto z uniwersytetu idziemy na ślub cywilny mu- trzeba być mieć dwóch świadków   mamy dwóch świadków idzie moja ciocia i jej kuzynka która była trochę stuknięta i mama mojego

[2:15:58] męża idziemy na ten ślub cywilny wchodzimy piękna sala siedzimy na takich olbrzymich fotelach nas sadzają a po drodze mój mąż do mnie m- mój przyszły mąż do mnie mówi »żebyś wiedziała że jest taki przesąd że w czasie udzielania ślubu kto

[2:16:16] komu położy nogę na nodze ten będzie rządził w domu jest taki przesąd« no dobrze jest taki przesąd to w porządku   siedzimy na tej sali w tego urzędu cywilnego na tych dwóch wielkich fotelach wchodzi urzędnik który ma nam udzielić tego ślubu

[2:16:33] gruby jak cholera tak jak świnia wygląda i on nam zaczyna tłumaczyć jaki to jest ślub co to za obowiązek i tak dalej i tak dalej i nagle ja czuję że on mi pcha tę nogę na moją nogę a ja myślę cholera ja nie chcę żeby on mi rządził w tym domu

[2:16:50] i ja tą nogę zaczynam ciągnąć i chcę swoją nogę położyć ale to jest wszystko pod pod tym stołem nie widać tego no i my tak walczymy tymi nogami i w tym momencie jego się już pytają czy on chce mnie wziąć za żonę i on powiedział »tak«

[2:17:03] i ja mam powiedzieć też że ja teraz chcę jego wziąć za męża i ja czując jego tą nogę zamiast powiedzieć »tak« parsknęłam śmiechem zaczęłam się śmiać jak mnie złapał ten śmiech to nie mogłam powiedzieć »tak« to jak ja się tak śmiałam

[2:17:19] to moja ciotka zaczęła się też śmiać ta stuknięta kuzynka też a jego mama widząc taką sytuację zaczęła płakać bo ją to zdenerwowało [śmieje się] ten urzędnik myślał że my się z niego śmiejemy że on jest taki gruby   to się obraził

[2:17:34] i powiedział »w takich warunkach ja ślubu udzielać nie będę« i wyszedł [śmiech] ten   ten   mój przyszły zdenerwował się leci za nim do jego pokoju »ja nie skończyło się proszę Pana nie ma ślubu« on mówi »proszę Pana Pan nie wie co moja

[2:17:58] żona przeżyła w czasie wojny   ona teraz jak jest wzruszona to inni płaczą a ona się śmieje« to on mówi »to ona jest wariatką« on mówi to on mówi »no no niestety« to mówi »to niech Pan się z nią nie żeni« to on mówi »ale ja już nie

[2:18:13] mogę ja już jej tak przyrzekłem« »nie !« krótko mówiąc on go strasznie długo musiał przekonywać aż on ewentualnie wrócił i nam wygłosił przemówienie takie specjalne no już   jest ślub dostaliśmy ślub no naturalnie po drodze mama wściekła

[2:18:31] była na mnie ja tego ciotka moja ciotka miała skłonności do śmiechu a wariatka to w ogóle była wariatka to się śmiała wtedy kiedy nie trzeba   idziemy na ślub religijny następnego dnia czy po dwóch dniach jest ślub religijny ten mój mały kuzynek  

[2:18:47] który już wtedy miał to był- miał już wtedy już blisko trzy lata u nas była służąca Polka która z nim ciągle chodziła do kościoła i on widział w kościele piękne śluby i tutaj on widzi że my się szykujemy do ślubu ja mam piękną jasnoniebieską

[2:19:06] sukienkę długą   y kapelusz z woalką mój mąż ma granatowy garnitur nowy wszystko jest z- ciotka wujek odświętnie ubrani wchodzimy do tego   nie kościoła to nawet nie była synagoga tylko to był jakiś mały pokoik brudny śmierdzący i taki niechlujny

[2:19:28] rabin   i   przede wszystkim on mężowi nie chce dać ślubu bo on mówi »skąd ja wiem że ty jesteś Żydem« to mąż mu powiedział »słuchaj jaki nie-Żyd by się zgodził w takich brudach tutaj ślubować« to m- on powiedział po żydowsku »masz rację«

[2:19:45] i ślubu udzielił ale co   ten ślub był bardzo smutny bo ostatecznie nie mieliśmy żadnej rodziny ani rodzice mnie nie prowadzili do ślubu ani jego siostry i ojciec nie dożyli i atmosfera była bardzo smutna   i ten malutki ten malutki mój kuzynek co

[2:20:05] miał wtedy trzy lata   mówi do nas »to jest ślub ?« on mówi »to po co wyście się tak ubrali dlaczego nie w kościele ?« [śmieje się] był bardzo rozczarowany no nic

[2:20:18] myśmy się pobrali no i wujek po- wujek pożyczył mężowi te pieniądze i on otworzył

[2:20:24] sobie taką fabryczkę t-   która naturalnie bardzo źle prosperowała bo ten wspólnik którego mu dano też wspólnika nie był nie był w takim fachowcem te maszyny nie były maszynami ale on sobie poradził jakoś inaczej zaczął kupować y dostawał

[2:20:42] przydziały na   na te na   na wełnę i zaczął oddawać materiały na   na maszyny elektryczne i produkował piękne materiały ja je sprzedawałam bo ja mam więcej że tak powiem zdolności kupieckie on produkował a ja mam geny kupieckie tak że ja chodziłam

[2:21:05] i je sprzedawałam a w tym okresie był duży popyt na na m- materiały bo nie było materiałów on on był zawsze artystyczna dusza to on z- przynosił różne takie piękne wzory i to się robiło według wzorów i nam się powodziło dobrze to tego stopnia

[2:21:22] żeśmy na   jeździli sobie na do opery   samolotem do Poznania   bo to było to były wielkie rzeczy no   mam tutaj takie zdjęcie ale nie wiem czy je znajdę ale to też nie jest takie ważne o to jest to jest jak żeśmy szli na ten ślub [pokazuje zdjęcie]

[2:21:41] na ten ślub cywilny   a to jest o to jest właśnie a to jest jak pojechaliśmy do opery do Poznania ze Stalinem   [pokazuje zdjęcie] dobrze ?  

[2:21:53] ta   no ii   ale   mój mąż bardzo nalegał na to żeby jechać do Palestyny on bardzo chciał jechać do Izraela

[2:22:06] już właściwie wtedy był Izrael bo to przecież jest 48my rok ja miałam tego kolegę z którym że tak powiem romansowałam w Kaliszu on był on się przeniósł do   do Kanady i on w tej Kanadzie się urządził i ja nie miałam odwagi jemu napisać że

[2:22:27] ja romansuję z kimś innym bo on ciągle mi przysyłał miłosne listy i była mowa o tym kiedyś że on ściąga całą naszą rodzinę do Kanady on bardzo lubiał mojego kuzynka moją ciocię wujka i tak dalej ale w pewnym momencie jak już wiedziałam

[2:22:43] że mam się pobrać z moim mężem to   napisałam mu list że   że ja jednak z kimś romansuję i że   no i a my tutaj zaczynamy się o starania do na wyjazd to nie było takie proste trzeba było mieć dużą protekcję ale z wielką protekcją udało nam

[2:23:04] się wyjechać z Polski   on miał ze- te- z tego wojska miał różnych kolegów którzy mieli byli na stanowiskach i załatwili nam żeśmy   udało nam się wyjechać z tym że był mały problem ja pisałam w pa- w papierach że on jest tkaczem a tkacze

[2:23:21] byli potrzebni wtedy tak że najpierw wypuścili mojego wujka z ciotką i z tym kuzynkiem a nas zatrzymano   ale po kilku miesiącach myśmy też wyjechali i y w y sierpniu 50ego roku udało nam się opuścić Polskę naturalnie były wielkie ograniczenia trzeba

[2:23:42] się było przede wszystkim zrzec obywatelstwa polskiego podpisaliśmy że się zrzekliśmy obywatelstwa   yy była był spis rzeczy co wolno nam ze sobą zabrać naturalnie brało się wszystko co można nawet rzeczy których w ogółe żeśmy nie używali

[2:24:00] zrobiliśmy sobie kombinację że mama była jego mama była jako oddzielna rodzina to dzięki temu wzięliśmy dwa kotły dwie dwie tarki do bielizny wiesz takie rzeczy co w ogóle by nam się nie przydały później

[2:24:15] no i przyjeźdżamy do Izraela w Izraelu

[2:24:17] zostaliśmy bardzo serdecznie przyjęci przez daleką rodzinę mojego dziadka y dom mojego dziadka przed wojną w Warszawie był domem do którego przyjeżdżała cała rodzina z prowincji jak były jakieś śluby jak były jakieś choroby do szpitala to zawsze

[2:24:38] wiadomo było że dziadek był bardzo serdeczny i wszystkich dobrze przyjmował i to nam bardzo pomogło jak przyjechaliśmy do Kalisza y pfu nie do Kalisza do Czyżewa jak przyjechaliśmy do Czyżewa jak w czasie wojny i tak samo jak przyjechaliśmy do Izraela

[2:24:53] tam była rodzina która pamiętała ten dom dziadka sprzed wojny i oni nas od razu do siebie zaprosili do Rechowot mieszkaliśmy u nich w Rechowot   no i z czasem a mój wujek z ciotką przyjechali kilka miesięcy przed nami tak że oni już się tam że tak

[2:25:14] powiem zadomowili i   myśmy   na początku dostaliśmy taki szykun to się nazywało to jest mieszkanie jednopokojowe które dawano po pobycie w takim obozie przejściowym dawano nowoprzy- -jezdnym   mieszkanka takie malutkie ale byliśmy szczęśliwi że mamy

[2:25:39] swoje mieszkanie bo przedtem mieszkaliśmy u tej rodziny w Rechowot później ciocia w wujkiem kupili sobie od razu y mieszkania czy na wynajęcie ale ku- trzeba było zapłacić kluczowe   w Tel Awiwie u nich mieszkaliśmy jakiś czas a później dostaliśmy

[2:25:56] właśnie ten przydział na te mieszkanie na ten szykun to się nazywa   mieszkanie jednopokojowe i   teraz kwestia pracy nie ma pracy to był okropny okres w Izraelu przede wszystkim planowała choroba Heine-Medina polio   ten mały nasz ten mój kuzynek miał

[2:26:17] cztery lata i zd- dziecko zdrowe ciotka umierała ze strachu że on się zarazi tą chorobą poza tym nie było co jeść wszystko było na kartki przydziały były a najgorsze że nie było też pracy dzięki temu że mój mąż znalazł narzeczonego byłego

[2:26:36] narzeczonego jego siostry który wyjechał do Izraela w 37mym roku już z- w Izraelu był dobrze urządzony i miał protekcję bo w Izraelu najważniejsze słowo to była protekcja   w Polsce wtedy najważniejsza to była łapówka a w Izraelu protekcja to

[2:26:55] było pierwsze słowo którego nauczyłam się po hebrajsku i sawlanut sawlanut to jest cierpliwość   protekcja i cierpliwość i dzięki tej protekcji on mi załatwił pracę w fabryce papierosów tak że ja pracowałam w fabryce papierosów i utrzymywałam

[2:27:12] rodzinę bo co mojemu mężowi radzono żeby na początku   żeby nie łapał pierwszej lepszej pracy w która mu się trafi bo jak już weźnie weźmie ją to już będzie siedział lepiej żeby dłużej szukał i żeby znalazł coś co mu będzie odpowiadać

[2:27:29] a ja   mogę wziąć byle co bo na pewno nie- będę miała dzieci przerwę pracę tak że tak że ja na razie utrzymywałam że tak powiem rodzinę poza tym myśmy z Polski wysłali bardzo dużo książek i te książki z bólem serca mój mąż ciągle sprzedawał

[2:27:46] i z tego żeśmy dorabiali sobie tego ale   powolutku żeśmy się coraz lepiej że tak powiem urządzali   mąż dostał posadę najpierw w jakiejś y   f firmie telefonicznej z wojska związaną związaną z wojskiem później dostał dobrą posadę już w biurze

[2:28:10] rozbudowy a ja  

[2:28:11] któregoś pięknego dnia przyjechała kuzynka moja z Rechowot to jest ta u której myśmy mieszkali na początku i prosiła mnie żebym zostawiła pracę w fabryce i żebym przyszła pracować u nich oni mają biuro   tłumaczeń filmowych

[2:28:30] na czym to wyglądało   w tym okresie w P- w Izraelu tłumaczenia do filmów szły z boku film był wyświetlany na dużym ekranie a z boku był mały ekran na którym ręcznie pisane na celofanie [pokazuje] na takiej taśmie filmowej przezroczystej pisało

[2:28:55] się ręcznie tłumaczenie tego filmu siedziała jedna osoba i nakręcała film druga osoba siedziała i kręciła te tłumaczenie i to tłumaczenie miało szł- iść jednocześnie z tym filmem   bardzo często to nie było to nie szło dobrze ale tak to wyglądało

[2:29:13] nie było jeszcze wtedy subtitling nie było w środku filmu tylko wszystko było z boku   co się okazało że u nich pracowała jakaś urzędniczka u tej m- a ja jeszcze nie znałam hebrajskiego w ogóle ja nie znałam hebrajskiego nie znałam angielskiego

[2:29:26] nie znałam nic oni mieli jakąś urzędniczkę w tym biurze tej tej mojej kuzynki która nagle zaszła w ciążę i musiała leżeć i oni zostali bez nikogo w Tel Awiwie było biuro a on robił te tłumaczenia on tłumaczył u siebie w w Rechowot tak że

[2:29:45] trzeba było tłuma- prowadzić te biuro w Tel Awiwie   ja powiedziałam ja sobie nie wiem czy ja sobie poradzę jakie jak to ja nie znam języków »poradzisz sobie !« no   i rzeczywiście jakoś było na początku bardzo trudno bo nie znałam języków ale

[2:30:00] klienci byli dosyć wyrozumiali przychodzili do mnie właściciele kin i brali w fi- fir- firmie filmowej brali filmy a u mnie brali te tłumaczenia i o to było o tyle dobre że ja też przy okazji sobie wieczorami dorabiałam bo czasem wynajmowałam się

[2:30:21] do kręcenia tego tłumaczenia i to były kiedyś kapitalne historie   jakie filmy ja wybierałam wybierałam sobie filmy rosyjskie więc był film na przykład »Cyrk« był rosyjski film »Cyrk« przy którym w ogóle prawie się nic nie mówiło bo były

[2:30:36] cały czas występy to te tłumaczenie było bardzo malutkie na ogół te rolki były duże a te tłumaczenie było maleń- ten film szedł bardzo długo w kinie i potrzebowali kogoś kto zna rosyjski i hebrajski więc ja poszłam kręciłam było świetnie

[2:30:52] ale któregoś dnia tą salę filmow- to była s- kino pod gołym niebem olbrzymi olbrzymia sala pod gołym niebem w Izraelu nie można bo prawie nigdy nie pada deszcz któregoś dnia tą salę wynajęło towarzystwo   węgierskie przynieśli węgierski film

[2:31:10] i tłumaczenie węgierskie i mówią mnie że ja będę tłu- ja mówię ja nie będę ja nie znam węgierskiego ja nie mogę kręcić nie znam filmu »przyjdzie ktoś będzie przy tobie siedział on ci będzie po- mówił kiedy masz kręcić« dobrze czekam

[2:31:23] nikt nie przychodzi w tur- towarzystwo już się zebrało sala jest pełna ja czekam na tamtego jego nie ma   mówią »zacznij kręcić sama« ja kręcę ja kręcę nic nie rozumiem tu (idzie) tam (idzie) nagle widzę napisane jest »a teraz przechodzą samoloty«

[2:31:41] to myślę se będę czekać aż przyjdą te samoloty i wtedy pójdę dalej film się skończył samolotów nie było ale że publiczność wszyscy znali węgierski to nikomu nie przeszkadzało że tłumaczenia nie było to były takie komiczne epizody   dobra  

[2:31:58] ja pracuję w tym biurze tłumaczeń filmowych coraz lepiej znamy hebrajski coraz lepiej znam angielski bo z tych nazw tych filmów się uczyłam angielskiego w domu poza tym się też uczyłam   któregoś pięknego dnia nasza firma przestaje nie ma miejsca

[2:32:17] bytu bo   zaczynają się subtitling   otwierają się firmy które robią tłumaczenie w filmach drukują   dostaję odszkodowania od mojego szefa mam trochę forsy a że ja bardzo lubię podróżować to przychodzę do domu mówię »za te pieniądze ja jadę

[2:32:39] za granicę jadę do Paryża« miałam koleżankę która też pojechała ze mną do Paryża spędziliśmy bardzo przyjemne wakacje w te przedtem mój mąż pojechał do Polski w 57mym roku a ja do Paryża  

[2:32:53] jak wróciłam   to krótko potem dostałam jakąś

[2:33:00] pracę w fabryce trykotowej ale nie byłam zadowolona z tej pracy bo miałam tam taką szefową niesympatyczną ale na szczęście zaszłam w ciążę wtedy i zaszłam w ciążę to moja teściowa postanowiła że ja nie powinnam pracować bo to była praca

[2:33:18] że była z przerwą obiadową to trzeba było cztery razy jeździć tam i z powrotem a że jednak y z tą ciążą to nie przyszło nam tak łatwo bo najpierw nie chcieliśmy a później nam nie szło tak że oni dmuchali nade mną jak byłam w ciąży a

[2:33:34] ja mnie w to graj bo w- nie lubiałam tej pracy tak przestałam pracować urodziła się   dziewczynka   poród nie był łatwy byłam cztery dni w szpitalu   ale urodziła się mój mąż siedział ze mną cały czas bidny wypalił chyba z   codziennie po trzy

[2:33:53] cztery paczki papierosów   ale urodziła się dziewczynka brzydka była jak się urodziła bo ją wyciągnęli wiesz y kleszczami   to ona miała całą twarz poharataną i czerwona była i oczy takie spuchnięte później miała piękne niebieskie oczy ale

[2:34:10] wtedy miała takie spuchnięte oczy jak przynosili mi ją do karmienia to ta siostra inne dzieci pieściła tak a ją rzucano mi [śmieje się] rzucano mi a on to widział przez okno bo on nie wolno mu było być w pokoju ale on patrzał przez okno i był

[2:34:25] wściekły że jego dziecko tak rzucają a inne przynoszą ładnie   no i nic teraz się zaczyna jakie jej dać imię   w te jedno imię jak chcieliśmy wsadzić wszystkie imiona tych którzy nie żyją no więc moja mama nazywała się Rachel jedna siostra

[2:34:43] mojego męża ta która zginęła nazywała się Ita ta druga malutka która zginęła nazywała się Tamara to mamy już rit R I T teraz dodaliśmy O i wyszła Orit   Orit po hebrajsku to jest świetlana a świetlana to było imię które się bardzo dla niej

[2:35:05] nadawało bo ona naprawdę oświetliła nasze życie a szczególnie życie matki mojego męża która właściwie wtedy odżyła bo ona była w strasznej depresji po tym jak straciła dwie ś- córki na tyle na ile myśmy się starali ją wyciągać staraliśmy

[2:35:24] ją rozerwać i mieliśmy duże towarzystwo które przychodziło ją nazywało ją »mama Iga« bo to była mama całej naszej rodziny to była wyjątkowa osoba ja ją bardzo kochałam ona bardzo kochała mnie ona nie miała córek ja nie miałam rodziców

[2:35:39] tak że siłą rzeczy to nie była teściowa i synowa tylko to tak ja gdybym ja była jej córką a ona dla mnie jakby matką tak że myśmy się bardzo kochali ale niemniej ona była zawsze smutna i nigdy się nie uśmiechała jak się urodziła Orit to zupełnie

[2:35:55] wszystko się zmieniło ona się nią zajmowała ja jeździłam do pracy z samego rana i wracałam późno wieczorem ona   ona   no do tego stopnia że ona opowiadała że oni się często myli i nazywa ją imionem swojej córki a nie a nie jej prawdziwym a

[2:36:13] że była śliczna Orit później po sześciu tygodniach zrobiła się pięknym niemowlakem to   ona była taka dumna że wszyscy się zachwycają jej wnuczką że chodził że chodzi ulicą to nawet małe dzieci zatrzymują się i mówią jakie piękne ona

[2:36:32] ma oczy no to ona jest ona od razu po porodzie [pokazuje zdjęcie] mając sześć tygodni a to już jak jest troszkę starsza ona była śliczna naprawdę śliczna moje wnuki też były ładne ale nikt nie był taki ładny jak ona   już ? więc   no Orit  

[2:36:50] w

[2:36:52] międzyczasie ja dostałam pracę w biurze tłumaczeń filmowych ale już tym razem to już było subtitling iii bardzo dobra posada czterech szefów miałam którzy mi się do niczego nie wtrącali ja prowadziłam biuro iii   mąż też zarabiał dobrze i

[2:37:15] mieszkaliśmy wynajęliśmy mieszkanie na Dizengoff w Tel Awiwie to jest jedna z głównych ulic Tel Awiwu i   jeżeli chodzi o mnie to ja byłam gotowa już tam zostać do do końca życia ale mój mąż on miał dużo zawsze miał bardzo dużo fantazji i

[2:37:35] układał sobie plany które w ogóle nie nie były nawet logiczne on zawsze myślał o rzeczach wielkich i nieosiągalnych dla przykładu jak przyjechaliśmy tylko do Izraela i on nie miał w ogóle pieniędzy   to on układał sobie plany że on zrobi sztuczne

[2:37:52] lodowisko albo że on wynajmie jakiś y statek który będzie kursował między Tel Awiwem a Haifą to są wszystko jakieś neony to wszystkie te wszystkie te rzeczy później zrobiono ale nie on nie on   [śmieje się] ale między innymi on jeszcze będąc

[2:38:11] w Polsce kupił sobie lekturę rolniczą i on leżał w Tel Awiwie nad na kanapie i uczył się jak on będzie hodował rzodkiewkę ja wiem jakieś tam cebule czy jakieś barany jak będzie y miał   on marzył o tym żeby być na wsi możliwe że to był jakiś

[2:38:33] kompleks okupacyjny i w pewnym momencie on zrobił jakąś transakcję ze względu na to że on pracował w biurze rozbudowy kupił ziemię kiedy nie miał grosza też kupił ziemię zapożyczyliśmy się po po po głowę ja się z mamą wściekałam bo nie

[2:38:51] chciałyśmy być w długach ale on się uparł że to mu się przyniesie dochód i rzeczywiście udało mu się ta ziemia którą on kupił później bardzo wzrosła na wartości i dzięki temu on miał trochę forsy i chciałam ja i mama kupić na własność

[2:39:07] mieszkanie w Tel Awiwie   bo to była suma która wystarczałaby nam na kupienie trzypokojowego mieszkania na własność w Tel Awiwie on się uparł że on nie chce mieszkania w Tel Awiwie on chce mieszkanie na wsi   on chce y nie mieszkanie gospodarstwo za

[2:39:25] te same pieniądze rzeczywiście   on znalazł po wielu po wielu walkach w domu on znalazł   y domek 25 kilometrów na północ od Tel Awiwu na pi- w pięknej wsi i myśmy się tam po po wielu sprzeczkach przenieśli   z tym że rzeczywiście jeżeli chodzi

[2:39:49] o o małą to ona miała tam dużo lepsze warunki było przedszkole olbrzymie z olbrzymim ogrodem w szkoła gdzie było tylko dziewięciu uczniów w kraju w klasie tak że był że tak powiem yy   ją traktowano bo tak jak gdyby była w prywatnej szkole no

[2:40:09] i mnie było trochę trudno bo do pracy było daleko trzeba było jechać ale było nieźle   o ! [wskazuje na drzwi]   przerwiemy ? [cięcie] no i rzeczywiście w tym nowym osiedlu naszym to w tej wsi która się nazywała Udim a Udim to jest nazwa która

[2:40:40] ma w swoje specjalne znaczenie bo Udim po hebrajsku to jest tak jak gdyby zgliszcza zgliszcza które zostają po spalonych drzewach a to ta wieś została założona na ogół przez ludzi którzy   przyjechali po wojnie z różnych miejsc w Europie i oni założyli

[2:41:02] to osiedle tak że dali mu to imię tą nazwę Udim no i w tym Udim   on jeździł z rana do pracy ja jeździłam sama to pracy a nasza córeczka najpierw chodziła do przedszkola później poszła do szkoły w szkole tak jak mówiłam była było dziewięciu

[2:41:23] uczniów bo było bardzo mało dzieci w na naszej wsi też tak że   miała bliskie koleżanki no i tam też po jakiś kilku latach zapoznała swojego przyszłego męża   to był właściwie jej pierwszy kawaler z którymi z którym chodziła   no i po tym jak

[2:41:45] skończyła   szkołę   poszła do wojska bo u nas dziewczynki też służą dwa lata w wojsku   skończyła wojsko   zaczęła studia studiowała architekturę w Haifie na politechnice   skończyła swoje studia z odznaczeniem   jej przyszły małżonek razem

[2:42:10] z nią studiował ale studiował coś innego też w Haifie no i   w pewnym momencie pobrali się   y ona sobie założyła na początku pracowała w jakimś y biurze architektów ale widziała że ona jest y dosyć dobra i że może sobie pozwolić na to żeby

[2:42:32] się usamodzielnić i założyła własne biuro   architekton- najpierw w Tel Awiwie małe a później coraz większe

[2:42:41] teraz jeżeli chodzi o nas to myśmy do pewnego do pewnego momentu   ja pracowałam w tym biurze tłumaczeń filmowych   ale   ja tam chciałam

[2:42:57] walczyłam o to żebyśmy mieli warunki socjalne bo myśmy nie mieli warunków socjalnych to była prywatna firma i postawiłam warunek że jeżeli nie załatwią nam warunków socjalnych a miałam pozycję dosyć mocną to ja zrezygnuję z pracy i dałam

[2:43:15] im takie ultimatum i oni tego ultimatum nie nie nie załatwili nam nic a że wiedziałam że mam możliwość pracować gdzieś indziej proponowano mi pracę w y takiej instytucji państwowej i to była olbrzymia biblioteka filmowa w tym okresie był w Izraelu

[2:43:38] filmy sześć- -nastomilimetrowe które dostarczaliśmy do kibuców do szpitali do szkół wtedy jeszcze nie było wideo nie było   tak że to była bardzo bardzo te te te filmy 16-milimetrowe krążyły po całym kraju i kierownik tej firmy proponował mi

[2:44:00] że jak kiedyś będę chciała zostawić swoją pracę w tym w w prywatnej firmie on mnie zawsze bardzo chętnie przyjmie do siebie i ja wiedząc o tym że mam tam ewentualnie lepsze warunki socjalne jak postawiłam ten warunek i widziałam że   mi tego nie

[2:44:19] spełniono to było wielkie dla mnie rozczarowanie bo byłam pewna że pójdą na to   ale jak już powiedziałam to powiedziałam musiałam   powiedziałam że dziękuję i przeszłam do pracy w tym to się nazywało (machleket hakolnoa histadrutowy) i tam

[2:44:35] przepracowałam też dużo lat do chwili kiedy   zaczęło się wideo jak zaczęło się wideo to te filmy które krążyły po całym kraju tymi aparatami 16-milimetrowymi przestały być aktualne ale w międzyczasie tak że wtedy ta fi- ta praca przestała

[2:44:58] być aktualna y dostałam odszkodowania a że w międzyczasie moja córka   urodziła jedno dziecko a po dwóch latach drugie dziecko i sama pracowała od świtu do nocy tak że ja miałam zatrudnienie nowe   tym razem już zajmowałam się wnukami i miałam

[2:45:23] z tego dużo satysfakcji tak jak oni byli mali to byli bardzo słodcy to się trochę zmieniło później w każdym bądź razie mam trzech wnuków z tym że jedna najstarsza ma 22 i pół drugi jest teraz skończyła wojsko i niedługo zacznie studiować

[2:45:45] ten drugi   młodszy ma przeszło 20 prawie 21 jest yy   oj nie teraz będą jego urodziny za kilka dni dzisiaj jest który ?

Adam Kerpel-Fronius

[2:46:02] aaa

Ada Willenberg

[2:46:03] [równocześnie:] dziesiąty ? dzisiaj jest dziesiąty jut- jutro są jego urodziny

Barbara Kurowska

[2:46:08] to proszę powiedzieć jak mają na imię jakie są imiona

Ada Willenberg

[2:46:11] [równocześnie:] słucham on się więc moja córka właśnie wybierała zawsze bardzo krótkie imiona znaczy u nas one się składają z dwóch liter najstarsza nazywa się Lee a po hebrajsku to jest tylko tak jak gdyby L i I ten drugi który ma jutro urodziny

[2:46:28] nazywa się Ben   a po hebrajsku to jest też tylko bet B i N a ten najmłodszy który ma 13 lat nazywa się Gal   z tym że to jest G L po hebrajsku z tym że każde imię ma swoje znaczenie   Lee to jest tak jak gdyby dla mnie   Ben to jest syn   a Gal to jest

[2:46:53] fala fala morska tak że ta trójka ta trójka ja jestem że tak powiem dosyć aktywna do dzisiejszego dnia tak że miałam dużo satysfakcji że jak potem jak wyszłam na emeryturę mogłam się zajmować moimi wnukami iii to była podwójna satysfakcja przede

[2:47:13] wszystkim że miałam co robić poza tym że wiedziałam że jestem pożyteczna   myśmy w międzyczasie zostaliśmy przeniesieni z m-   biuro mojego męża zostało przeniesione z Tel Awiwu do Jerozolimy tak że mieszkaliśmy kilkanaście lat w Jerozolimie

[2:47:32] i wynajęliśmy nasze nasze gospodarstwo rolne   wynajęliśmy na ten okres później jak on przestał pracować tośmy przenieśli się z powrotem do   do znaczy do Herzliyi bo tam córka mieszkała a później wróciliśmy z powrotem na nasze gospodarstwo

[2:47:53] w tym gospodarstwie naszym do dzisiejszego dnia mieszka moja córka z rodziną a my mieszkamy w domu w Tel Awiwie który ona zaprojektowała bo ona jest teraz bardzo znanym architektem i ona zaproduk- -towała bardzo ładny dom w jednym z najpiękniejszych

[2:48:14] miejsc Tel Awiwu tak że my tam mieszkamy

[2:48:17] poza tym mamy dużo satysfakcji bo nasza córka zaprojektowała ambasadę   izraelską w Berlinie i tu była cała historia bo ona jak dostała tą pracę z ministerstwa spraw zagranicznych   to była w dilemmie nie

[2:48:37] była pewna czy my będziemy zadowoleni z tego że ona ma projektować coś w Berlinie ona wiedziała że my bojkotujemy towary niemieckie bojkot- postanowiliśmy że w życiu nie pojedziemy do Niemiec i tutaj nagle jej proponują taką taką posadę taką

[2:48:57] taką pracę więc przyszła do nas i pytała się nas bo jeżeli my nie chcemy to ona z tego zrezygnuje no to naturalnie myśmy jej powiedzieli że przeciwnie to jest dla nas wielka satysfakcja właśnie nasza córka   my którzy przeżyliśmy taki straszny

[2:49:15] holocaust nasza córka teraz będzie [podkreśla:] izraelską ambasadę w Berlinie to jest cudowna rzecz dla nas   no i ona naturalnie tą pracę przyjęła z tym że powiedziano jej że bardzo ją proszą ci którzy byli tutaj w Berlinie pracowali tutaj w

[2:49:34] poprzedniej ambasadzie i ministerstwo spraw zagranicznych prosili ją bardzo żeby nie za dużo mówiła o tym że jej rodzice przeżyli holocaust »bo my teraz nie lubimy za bardzo przypominać Niemcom tego wszystkiego co się tutaj działo   z nimi« tak

[2:49:53] że ona powiedziała »w porządku no ja przecież nie muszę prowadzić takich rozmów nie będę o tym mówić i koniec« ale co ona zrobiła   ona nam zrobiła niespodziankę ona jak zaplanowała tą ambasadę to ona front jeżeli kiedyś będziecie tam

[2:50:11] to zobaczycie że front składa się z sześciu elementów te sześć elementów to jest dla uczczenia sześciu milionów zamordowanych Żydów tam to są takie różne takie   y to to trzeba mieć fantazję żeby to zrozumieć ale to jest składa się z sześciu

[2:50:30] części i teraz jak było otwarcie ambasady i myśmy zostali zaproszeni i naturalnie pojechaliśmy był nasz minister wtedy spraw zagranicznych Peres i cała że tak powiem y przyjechała cała grupa z Izraela   y myśmy przyjechali z całą rodziną wszystkie

[2:50:53] wnuki i Orit i zaczęli dziennikarze ii ludzie z telewizji pytać się Orit co to jest te sześć elementów no więc ona nauczona tym co ma mówić powiedziała »to jest moja fantazja architekta i każdy może sobie myślić co chce każdy może to widzieć

[2:51:19] jak on chce« no był taki jeden który był tak że tak powiem bardziej natarczywy i on do niej mówi »a co ty jako architekt coś ty w tym wi- chciała pokazać« to ona mówi »ja jestem córką   rodziców którzy przeżyli holocaust i którzy stracili

[2:51:39] całą swoją rodzinę w czasie wojny i ja chciałam uwiecznić sześć milionów zamordowanych ale jak spojrzycie to zobaczycie że z boku jest ściana która tworzy tak jak gdyby otwartą kartę i ta otwarta karta to jest świadczy o tym że trzeba trochę

[2:52:03] zapomnieć i trzeba otworzyć drogę do nowych stosunków« on się znowuż pyta »dobrze ty tak uważasz a jak twoi rodzice« to ona mówi »moi rodzice to już jest inna parada moi rodzice to ja nie nie jestem pewna czy oni tak z tą otwartą kartą się

[2:52:23] zgadzają ale oni są tutaj tak że możecie ich pytać« no i doszedł do mnie taki jeden i pyta się »jak ty się czujesz«

Adam Kerpel-Fronius

[2:52:33] [przerywa:] to był dziennikarz z Izraela albo ?

Ada Willenberg

[2:52:35] czy to był ?

Adam Kerpel-Fronius

[2:52:37] dziennikarz był Izraelczykiem ?

Ada Willenberg

[2:52:38] tak ta ta jakiś tutaj berliński dziennikarz czy telewizji nie wiem dokładnie on zaczyna mnie się pytać tak »jak ci się podoba Berlin teraz odbudowany ?« to mówię »ja ci powiem Berlin odbudowany mi się bardzo podoba ale żebym powiedziała ci że

[2:52:53] ja się tak cieszę odbudowaniem Berlina jak się cieszę odbudowaniem Warszawy ja jestem warszawianką to skłamię bo ja w Warszawie jak widzę że Warszawa która była w gruzach i teraz jest tak pięknie odbudowana to ja mam wielką satysfakcję a tu  

[2:53:08] nie« mówię »a jak ty jak widzisz ludzi jakie są twoje reakcje ludzi« to ja mówię »reakcje ludzi to też są różne jak widzę starszych ludzi to jest silniejsze ode mnie ale zap- zastanawiam się nad każdym z nich co on robił w czasie wojny bo

[2:53:27] niestety ale   nie mam takich przyjemnych wspomnień« no to on to przyjął nie wiem czy mu było takie przyjemne ale to przyjął   no i to była dla nas naprawdę wielka satysfakcja żeśmy byli na tym otwarciu teraz sekundę na tym otwarciu [szuka zdjęcia]

[2:53:43]   to ja wam też nie pokazywałam ale to są zdjęcia z z jak córka była w wojsku [pokazuje zdjęcie]   to jest córka i   i mój zięć jak byli w wojsku nie wiem czy to jest myśmy my już mówimy o dalszych sprawach to nie wiem czy to jest jeszcze aktualne

[2:54:04] ale pokażę wam   przepraszam [szuka]   o dziękuję   jeszcze przedtem myśmy po tym jak myśmy wyszli jeszcze jak pracowaliśmy [wskazuje na kamerę] można ?   jak myśmy jeszcze pracowali to myśmy cały czas do nas były yy zgłaszali się y różne organizacje

[2:54:34] prosili nas żebyśmy prowadzili młodzież izraelską do Polski żebyśmy opowiadali o swoich przeżyciach i myśmy w Polsce byli z   20-kilka razy ja myślę że 25 albo 26 razy więc ja tutaj mam zdjęcia takie grupowe [pokazuje zdjęcie] żeśmy prowadzili

[2:54:52] jedną grupę ale to jest ja mam tych zdjęć y setki ja przyniosłam tylko kilka   myśmy jeździli z nimi po różnych obozach i opowiadaliśmy o naszych przeżyciach [pokazuje kolejne zdjęcie]  

[2:55:06] a jak byliśmy na   na otwarciu   ambasady właśnie to ja

[2:55:19] mam tutaj kilka zdjęć [pokazuje zdjęcie] więc to jestem ja z mężem na otwarciu [pokazuje kolejne zdjęcie] to jest właśnie nasz minister spraw zagranicznych Peres wtedy był   dobrze ?  

[2:55:35] to jest właśnie [pokazuje zdjęcie] tutaj prowadzą z nią

[2:55:43] wywiad pytają się o różne rzeczy   a tutaj zasadzili drzewka jabłoni [pokazuje zdjęcie; głos we tle]   i tym samym okresie kiedy byliśmy na otwarciu tej naszej ambasady   w Berlinie   to moja córka wynajęła auto i pojechaliśmy do między Drezno

[2:56:15] a Lipsk a Leipzig do tej miejscowości gdzie ja byłam w czasie okupacji i znaleźliśmy to miejsce ii   i zrobiliśmy nawet zdjęcie tam się nic nie zmieniło tylko jest pusto w tej chwili [pokazuje zdjęcie] to jest to miejsce   ta dalej została ta chałupa

[2:56:36] zostało tam to była gdzieś sterta takiego gnoju który strasznie śmierdział to jest to miejsce tam byliśmy   no i teraz [odchrząkuje] myśmy w międzyczasie byliśmy w Berlinie jeszcze kilka razy   za każdym razem na zaproszenie   teraz mój mąż   jak

[2:56:59] wyszedł na emeryturę oprócz tego że napisał książkę o swoich przeżyciach   oprócz tego że opowiadał o tym wszystkim co przeżył a on przeżył bardzo dużo bo był w Treblince oprócz tego że filmowało go telewizja polska ii   i za granicą i

[2:57:25] i w Izraelu zrobili film o nas we dwójkę to oprócz tego jak on wyszedł na emeryturę to on postanowił że on postano- że on uwieczni na   w rzeźbach te postacie z którymi specyficzne postacie z którymi zetknął się w Treblince i on rzeczywiście

[2:57:46] zrobił serię kilkunastu rzeźb które krążyły po Warszawie w Warszawie była piękna wystawa w Zachęcie [szuka zdjęcia; pokazuje] to jest właśnie zdjęcie przed domem Zachęty tutaj jest   stoimy i na tą na tą jego wystawę przyjechała cała nasza

[2:58:09] rodzinka [pokazuje drugie zdjęcie] zięć   wnuczę- troje wnucząt i my to jest Łazie- to jest y na Wilanowie w Warszawie [odkłada zdjęcia]   no i ta wystawa też teraz krąży po Niemczech   ostatnio była w Berlinie   to jest wielka dla nas satysfakcja  

[2:58:35] no ii już teraz jesteśmy coraz starsi coraz mniej mamy siły na opowiadania i na   i na jazdy ale jakoś się trzymamy ja mam 80 lat mój mąż ma 86   to się kiedyś skończy ale na razie jeszcze jakoś   się ciągniemy  

[2:58:58] ja myślę że to chyba będzie

[2:59:01] wszystko nie

Barbara Kurowska

[2:59:02] my jeszcze mamy chyba kilka pytań (__)

Ada Willenberg

[2:59:04] [równocześnie:] proszę proszę proszę

Adam Kerpel-Fronius

[2:59:05] możemy może wracać do pierwszych dni wojny to znaczy jak wybuchła wojna właśnie we wrześniu ym 39ego roku jak jaka była atmosfera w rodzinie że to będzie katastrofa albo że ta wojna będzie krótka i Polska będzie wygrała czy to była (jakaś)

[2:59:24] atmosfera (__)

Ada Willenberg

[2:59:25] [równocześnie:] więc moja mama   moja mama była bardzo pesymistycznie nastawiona ona była tak jak opowiadałam przedtem te sny które ona miała te proroczne sny i to wszystko tak że ona uważała że to jest koniec że tutaj że to żeśmy zostali w

[2:59:39] Warszawie to był wielki błąd i i że i że będzie źle ona była bardzo ja byłam dzieckiem ja myślę że ja za bardzo sobie nie zdawałam z tego sprawy ale w tym momencie kiedy wyszłam na ulicę i widziałam   martwe konie pamiętam przewrócone takie

[2:59:56] martwe konie to pamiętam że to było większe na mnie wrażenie niż y niż martwi ludzie bo coś ten koń był taki wielki i przewrócony był do góry nogami no to w tym momencie to było dla mnie straszne ale ja się tak bardzo nie bałam ale mama się

[3:00:10] bała ja pamiętam że ja byłam raczej jej podporą   nagle ja mała dziewczynka która przedtem mama mnie ciągle pieściła mama za mnie wszystko robiła w czasie wojny zmieniła się sytuacja ja ja stałam się tą jej podporą bo ona się załamała kompletnie

[3:00:25] szczególnie że mojego ojca z nami nie było na początku tak że moja mama nie była silna i bardzo była pesymistyczna a ojciec raczej nie ojciec raczej wierzył że będzie dobrze ale niestety ona miała rację [ktoś kaszle]

Barbara Kurowska

[3:00:41] gdzie Pani się czuje w domu czy Pani nadal o sobie jako o polskiej Żydówce czy o Polce czy o Żydówce czy o czy jest Pani raczej Izraelką gdzie Pani widzi tą swoją tożsamość gdzie jest ten punkt ciężkości

Ada Willenberg

[3:00:57] ja   ja Pani powiem ja mam jedno dobre usposobienie naprawdę ja mam widocznie pamięć selektywną dosłownie i ja pamiętam dużo dobrych rzeczy a zatarła mi się w pamięci rzeczy złe ja jeżeli chodzi o Polskę   my mamy bardzo dużo przyjaciół ja mnie

[3:01:17] Polacy nic złego nie zrobili przeciwnie my do dzisiejszego dnia mamy więcej Pola- przyjaciół w Polsce niż w Izraelu bo w Izraelu ludzie w naszym wieku się już wysunęli   tak że ja su- dla mnie Polska to jest yy druga moja ojczyzna ja się czuję Izraelką

[3:01:35] bo jestem dumna z tego kraju jestem widzę naszych żołnierzy to mi serce rośnie mój wnuk jest teraz oficerem to ja jestem szczęśliwa ona moja wnuczka była w wojsku w wschodniej przychodziliśmy ją odwiedzić była w lotnictwie jak ją widziałam w

[3:01:52] mundurze to mi serce rosło to samo jak córka była w ale   yy   ja się czuję ja mam to to też powiedziałam w filmie który o nas zrobili że ja mam rozdwojenie jaźni ja mam dwie ojczyzny dla mnie Polska jak jadę do Polski to jak bym jechała do domu

[3:02:11] a a jak przyjeżdżam do Izraela to jestem szczęśliwa że wróciłam do Izraela to jest tak

Barbara Kurowska

[3:02:17] w którym języku Pani czuje się najlepiej ?

Ada Willenberg

[3:02:19] polskim

Barbara Kurowska

[3:02:21] po polsku

Ada Willenberg

[3:02:22] bo ja liczę po polsku a podobno po tym się poznaje jaki język się najlepiej zna   ale ja już hebrajski też znam dosyć dobrze ale niemniej to jest ja na przykład w tej chwili nie mogę zrozumieć jak ja mogłam żyć w Polsce prze- ten klimat polski

[3:02:38] mi teraz przeszkadza [śmieje się] jak u nas w Izraelu jest zawsze tak wesoło jak jestem w najgorszym humorze jak słońce świeci to mi się od razu lepiej robi na duszy a tutaj teraz zresztą to samo jest tutaj niebo pochmurne to taki człowiek jest ma

[3:02:54] taką chandrę   tak że ale u nas to jest tak

[3:02:58] co chciałam powiedzieć jeszcze o to może jest ciekawe może warto to nawet to się dalej nakręca   po wojnie myśmy panią Majews- my pani Majewska   byliśmy ciągle z nią w kontakcie posyłaliśmy paczki bo

[3:03:13] w Polsce było bardzo źle ona została nagrodzona ona ma w Yad Vashem ma   drzewko   jej syn on przyjechał ona już nie nie była w dobrym stanie to ona do Izraela przyjechać nie mogła ale w 73cim roku myśmy jej wysłali pieniądze na przyjazd i ona miała

[3:03:37] przyjechać do Izraela w 73cim roku ona jeszcze była w stanie żeby jeździć i było wszystko przyszykowane ona miała pieniądze miała paszport wszystko w ostatniej chwili jej odmówiono i wtedy myśmy postanowili że spotkamy się z nią w Rumunii i pojechaliśmy

[3:03:56] z mamą   i z z   z naszą córeczką wtedy miała kilkanaście lat do Rumunii pani Majewska przyjechała do Rumunii to ona mu powiedziała nam później że to był najpiękniejszy u- y urlop jej życia bo ona naprawdę to była y bie- biedna dosyć rodzina

[3:04:16] oni tak za dużo nie jeździli tak że ona ona wtedy była z nami dwa tygodnie to były też ostatnie wakacje   mamy mojego męża bo ona krótko potem umarła   tak że po śmierci pani Majewskiej   myśmy dalej mieli kontakt z jej rodziną z tym że jeszcze

[3:04:38] przedtem zanim ona umarła   to   jak ona została nagrodzona tym tym krzyżem tych szlachetnych bo uratowała oprócz mnie 18oro dzieci i zasadniczo nikt z tych dzieci nawet nie wie   że jej zawdzięcza życie bo oni przeszli tylko przez jej dom ona ich wyciągała

[3:04:58] ale ona później ich umieszczała w różnych miejscach   to   jak y była był ten cały ceremoniał to ten na ten ceremoniał przyjechał jej syn ten młodszy ten który się urodził w czasie powstania i myśmy mu dzięki temu że matka miała takie zasługi

[3:05:18] to dostał zezwolenie na pracę i on mieszkał u nas półtora roku pracował w   Izraelu zarabiał wtedy 350 dolarów miesięcznie co w Polsce było dziesięciomiesięczna pensja w Polsce się wtedy zarabiało 35 dolarów a on zarabiał 350 był tak szczęśliwy

[3:05:40] w Izraelu że on w ogóle nie chciał wrócić do Polski myśmy myśmy go po prostu nie dlatego że on nam przeszkadzał bo on nam w ogóle nie przeszkadzał mieliśmy duże mieszkanie i on był taki swojski ale po prostu baliśmy się że my rozbijamy rodzinę

[3:05:56] bo on miał zostawił żonę i dwoje małych dzieci i on w ogóle nie chciał wrócić on pamiętał że w Polsce się stoi w kolejce po jedzenie że jest ciężko a tutaj on był   wszędzie przyjmowany   chodził do pracy to przychodził miał swój pokój

[3:06:13] wikt i opierunek wszystko miał z nami chodził na przyjęcia z nami chodził do kina ja mu tłumaczyłam wszystko z telewizji tak że jemu było dobrze ale myśmy się bali że ta żona on jej posyła pieniądze i ona ciągle pisze »Andrzejku kochanie pomagaj

[3:06:30] Krysi żeby cię jak najdłużej trzymali« to my z mężem żeśmy i wszyscy nasi znajomi mówią tutaj coś jest niedobrze ona na pewno ma tam przyjaciela przepija te pieniądze i jego chce tam żeby jak najdłużej siedział [śmieje się] no i któregoś

[3:06:45] dnia on rzeczywiście pod naszą namową wrócił do Polski i bardzo żałował ona tych pieniędzy nie przepiła ona co prawda je oddała swojej rodzinie i ale niestety on się z nią rozwiódł później jego ta ten Izrael go zepsuł on widział inne życie

[3:07:05] a tutaj wrócił do   do szarzyzny i   rozwiedli się   to jest jeden a ten drugi ten ten starszy   on był z u nas też w Izraelu z wizytą teraz ciągle jesteśmy też w kontakcie tak że jak my przyjeżdżamy to i pieniądze i prezenty i jesteśmy bardzo zaprzyjaźnieni

[3:07:27] dalej a poza tym mamy dużo innych znajomych to już powojennych  

Adam Kerpel-Fronius

[3:07:30] to będzie trudne pytanie bo ja chciałbym jeszcze wracać do wojny i do y czasach w getcie jak   jak było uczucie tam w ogóle że yhm to Pani miała   12 lat 13 lat yhm i jakie były uczucia codziennie że to Pani bardzo dużo płakała albo czy to było

[3:07:53] yhm jaka była atmosfera w ogóle że to jest jakaś normalność

Ada Willenberg

[3:07:57] [przerywa:] nie

Adam Kerpel-Fronius

[3:07:59] albo coś yhm niesamowitego i yhm

Ada Willenberg

[3:08:02] starano się starano się nam dzieciom jakoś zrobić tak żebyśmy nie jednak nie żyli możliwie normalnie   znaczy ja ja Panu powiedziałam że ja jeszcze stosunkowo moja sytuacja nie była taka zła dlatego że ja miałam swoje mieszkanie miałam najbliższą

[3:08:22] rodzinę ojca co prawda już nie miałam ale miałam matkę miałam babcię miałam ciotki i oni się starali żebym ja jak najmniej czuła to co się dzieje też mnie nie wszystko opowiadano ja tylko słyszałam słyszałam że jest że jest że coś się

[3:08:41] dzieje ale starano się mnie jednak wychodziłam na ulicę widziałam co jest widziałam że są choroby wiedziałam że że że że są trupy na ulicach to to było straszne ale jednak moja mama starała się żeby to do mnie jak najmniej docierało tak że

[3:08:58] stosunkowo to ja ciągle powtarzam teraz też jak mówię o tym że jak nam było źle to dużo gorzej było naszym rodzicom bo oni i zdawali sobie z tego sprawę ja mart- martwiłam się o siebie ale moja mama martwiła się   więcej o mnie nawet to że  

[3:09:17] że ona się z tym ze mną mnie zmieniła tym miejscem to było przypadek ale to ja myślę że to była też jakieś jej przeczucie tak że ja stosunkowo   myślę że ja mniej cierpiałam niż cierpieli ci którzy byli ode mnie starsi   dla mnie się starano

[3:09:37] były kółka robiono kółka młodzieżowe żeby dzieci się bawiły razem żeby to żeby jakoś   ale ale to jest dlatego że ja byłam młodsza  

Adam Kerpel-Fronius

[3:09:48] i potem po wojnie jak w Łodzi to mnie interesuje jaka to było towarzystwo żydowskie i y czy yhm mło- młodych ludzi zaczynają mówić o tym co przeżyli albo mówi- mówią o y przede wszystkim o przyszłości (nie wiem)

Ada Willenberg

[3:10:05] więc chcę Panu powiedzieć właśnie ja wrócę tutaj nie chciałam tak dużo opowiadać szczegółów bo nie wiem jak tu z czasem i tak dalej ale ja Panu dam przykład jeden ale to nie z Łodzi tylko z Kalisza   ja miałam tam kolegę bo tam było   wszystko

[3:10:19] towarzystwo było żydowskie y z trzymaliśmy się razem i miałam kolegę który był trochę starszy ode mnie o może o rok albo o dwa on przyjechał do Kalisza po wojnie i znalazł tam sklep i oni mie- jego rodzice mieli przed wojną sklep szklarski szyby

[3:10:40] robili on jak przyjechał do Kalisza znalazł ten sklep był tak jak był on zaczął   sam zb- y kupować szkło chodził po domach i wsa- y robił szyby i w ten sposób zarabiał pieniądze i on się dorabiał tak   i on był ładnie się ubrał zarobił sobie

[3:11:03] pieniądze któregoś dnia on mnie prosił żebym przyszła do niego do domu bo on ma problemy z buchalterią on widocznie nie nie uczył się i nie mógł sobie jakoś poradzić z tymi książkami i prosił mnie bardzo żebym przyszła do niego pomagać mu

[3:11:20] w tej buchalterii i ja powiedziałam »dobrze« umówiliśmy się dajmy (_) że przyjdę o piątej nie pamiętam jak to było spóźniłam się o godzinę   przyszłam do niego do domu on był ubrany bardzo świątecznie pamiętam nosił takie wysokie buty

[3:11:36] oficerskie on był niewysoki i p- i siedzi i płacze ja mówię »Adaś coś się stało ? dlaczego ty płaczesz«   on mówi »słuchaj ja tak przyszykowałam się na twoje przyjście« on mówi »wszystkie te papiery przyszykowałem i wszystko i zaczęłem

[3:11:54] rozmyślać nad sobą że ja doszłem teraz do tego że ten sklep który kiedyś należał do moich rodziców zaczął prosperować ja włas- moimi własnymi rękoma teraz doszłem do tego do czego doszłem   i właściwie   nie mam z kim się tym podzielić

[3:12:13] myślałem że ty przyjdziesz bo ja tą buchalterię« to on mówi »to ja bym sam sobie jakoś też poradził ale chciałem się z tobą podzielić pokazać ci co wszystko i ciebie też nie ma« rozumiesz to dlaczego ci to o tym opowiadam o takim incydencie

[3:12:28] bo ludzie na ogół po wojnie to ci ta młodzież została sama i oni sami własnymi rękoma do czegoś dochodzili i   to co powiedziałam przedtem oni chcieli się jak najbardziej z kimś dzielić nie było się z kim nie było rodzin on chciał się pochwalić

[3:12:45] przede mną tym co do czego doszedł ale mnie też nie było tak że on to go tak wzruszyło że on zaczął płakać a ja płakałam razem z nim bo ja też doszłam do różnych rzeczy i mi było szkoda że moi rodzice tego nie widzą   tak że były były

[3:13:00] sceny bardzo wzruszające a to jest taka jedna z wielu scen

Barbara Kurowska

[3:13:04] a czy Pani od początku otwarcie mówiła o tym co Pani przeżyła czy to też y potrzebowało jakiegoś okresu zanim (_)

Ada Willenberg

[3:13:11] [równocześnie:] nie otwarcie otwarcie otwarcie i ja myślę dlatego nam było dużo lżej bo na ogół Żydzi którzy przeżyli dużo zamknęli się w sobie i były ku temu powody   nie chciano ich słuchać nawet w Izraelu jak myśmy przyjechali najlepszy

[3:13:26] przyjaciel m- mojego męża   ten który kiedyś był narzeczonym jego siostry jak myśmy zaczęli opowiadać o przeżyciach on nam wyraźnie dawał do zrozumienia że prosi nas żeby   żeby o tym nie mówić ciężko im było tego słyszeć   ludzie przez to

[3:13:45] się zamykali a my nie a myśmy dalej mówili i dlatego moja córka była bardzo uodporniona na to wszystko jak ją pytano pytała ją telewizja szwedzka przyjechała do nas i się pyta »jak ty się czujesz jako córka rodziców którzy przeżyli holocaust

[3:14:04] to ty chyba masz różne kompleksy« to ona mówi »nie ja nie mam żadnych kompleksów u nas przy śniadaniu przy obiedzie i przy kolacji się mówi o mówiło o przeżyciach tak że ja jestem   zahartowana« ja na nią byłam bardzo czasem zła bo u nas w

[3:14:20] Dzień Zagłady   są audycje w telewizji pokazują cały dzień pokazują filmy jak jak o o o tym co się działo   przychodziły [zakłócenie dźwięku] do niej koleżanki w jej wieku siedziały razem z nią przy telewizji one płakały a ona siedziała spokojnie

[3:14:41] ja mówię »Orit ich rodzice nic nie przeżyli twoi rodzice przeżyli taką straszną za- ty tak spokojnie na to patrzysz« to ona mówi »i- mama to jest dla nich szokujące dla mnie nie« ona mówi »ja to znam«   tak że jest zależy w jakim domu [odchrząkuje]  

[3:14:59] dana osoba się wychowała u nas się o tym mówiło mama mówiła mój mąż mówił ja mówiłam   tak że   moje wnuki wszystko znają

Barbara Kurowska

[3:15:10] bo mówić o tym w rodzinie to jest jedna rzecz a jakie ma to ma dla Pani znaczenie że Pani też y organizowania te spotkania czy brała udział w tych spotkaniach z młodzieżą albo że Pani też udziela takiego wywiadu tak jak teraz bo to jest dla o wiele

[3:15:24] szerszej publiczności niż dla y najbliższej rodziny jakie to ma dla Pani znaczenie

Ada Willenberg

[3:15:29] o te jazdy nasze z młodzieżą prz- nie można tego nazwać przyjemnością bo to jednak jeździ się po s- tragicznych miejscach ale to nam dawało bardzo dużo satysfakcji   przede wszystkim   nasza młodzież jest piękna naprawdę jest piękna przyjeżdżamy

[3:15:46] do Polski słyszymy znamy polski tak że słyszymy reakcje ulicy ja słyszę że mówię »skąd to skąd ci skąd wy jesteście« ja mówię »z Izraela« »och jakie ładne dziewczynki« więc to jest jedna satysfakcja poza tym nasza młodzież jak słyszy

[3:16:05] o tym co się działo   przysyła nam później listy my mamy   chyba z kilkaset listów a może nawet kilka tysięcy oni piszą później że oni teraz rozumieją jak bardzo ważne jest że mamy swoją ojczyznę po tym wszystkim co widzieli że oni kiedyś

[3:16:25] jak był Dzień Zagłady to oni zamykali tą telewizję bo nie mogli na to patrzyć a teraz rozumieją jak to jest potrzebne żeby jednak był ten Dzień Zagłady i żeby tego dnia nie chodzić do kina i nie chodzić do teatru a co najważniejsze że rozumieją

[3:16:42] teraz że   trzeba być patriotą i trzeba mieć ojczyznę tak że to nam daje dużo satysfakcji na początku jak jeździliśmy z pierwszymi grupami to oni jeszcze nie mieli nawet żadnego przygotowania do tych wyjazdów teraz jest trochę inaczej teraz oni

[3:17:00] przedtem chodzą do Yad Vashem i tam i historycy ich wprowadzają w to i oni wiedzą co ich czeka ale jak myśmy zaczęli te jazdy i my przychodziliśmy do Majdanka i te dziewczynki tam dost- mdlały jedna zaczynała płakać zaczynały płakać wszystkie

[3:17:17] naokoło trzeba było je ocucić to było coś strasznego ale to było najba- to było wtedy najbardziej szokujące teraz już troszeczkę jest inaczej oni już jadą bardziej spokojnie teraz jest jeszcze jedna rzecz   nasza młodzież jest nastawiona bardzo

[3:17:33] antypolsko   nie zdają sobie sprawy wielu z nich   że obozy koncentracyjne w Polsce były s-   spowodowane specjalną sytuacją że największe skupisko Żydów było właśnie w Polsce   tak że   Żydzi   był okres że jeździli do Niemiec a do Polski nie chcieli

[3:17:56] jechać i my prowadzimy prowadzimy z nimi dyskusje mówimy »jak to to Niemcy tak a Polska nie ?« »tak bo nasza rodzina została cała wymordowana w Polsce a Polacy mogli im pomóc a nie pomagali« no tu trzeba wziąć pod uwagę że rzeczywiście byli Polacy

[3:18:13] którzy wydawali   byli Polacy którzy dwie siostry mojego męża zostały wydane przez Polaków z drugiej strony ja zostałam uratowana przez Polaków tak że byli tacy i byli tacy fakt jest że obozy wszystkie koncentracyjne były w Polsce dlatego że było

[3:18:32] największe skupisko Żydów w Polsce że w tych obozach na ogół pracowali nie Polacy tylko Ukraińcy Łotysze   to to też jest Polaków nie było w nie pracowali tak że ale to wszystko trzeba tłumaczyć młodzież nasza jest na- teraz trochę się zmieniło

[3:18:52] Szewach Weiss który był   naszym ambasadorem w Polsce on prowadził bardzo ładną pracę też w Yad Vashem on prosił żeby zanim ta młodzież przyjeżdża do Iz- do Polski żeby ich   trochę bardziej uświadomić jak ta sytuacja wyglądała tak że oni

[3:19:12] teraz troszeczkę się to zmieniło dużą zasługę ma w tym Szewach Weiss

Barbara Kurowska

[3:19:16] czy chciałaby Pani może jeszcze coś dodać na koniec swojego wywiadu

Ada Willenberg

[3:19:23] słucham ?

Barbara Kurowska

[3:19:25] czy by chciałaby Pani jeszcze coś dodać na koniec swojego wywiadu ? bo my już chyba dalszych pytań nie mamy

Ada Willenberg

[3:19:29] no więc ja ja się cieszę że są naprawdę instytucje które dbają o to żeby nasze   przeżycia nie zostały zapomniane żeby to wszystko zostało   uwiecznione żeby bo przecież my się już wysuwamy no ile lat jeszcze będziemy mogli opowiadać to się

[3:19:49] kończy tak że teraz reszta już należy do historyków i do tego co zostanie w archiwum tak że   dobrze jest że że naprawdę są instytucje które dbają o to żeby to się działo żeby się   nie zostało zapomniane i mam nadzieję że to się w życiu

[3:20:12] nigdy nie powtórzy bo to co było to to to jest coś co nie wolno żeby się jeszcze powtórzyło

Barbara Kurowska

[3:20:19] dziękujemy Pani bardzo

Ada Willenberg

[3:20:23] proszę bardzo

Datum Ort Text
ab 1929 Warschau Geburt als Tochter eines Lederwarenhändlers
ab 1939 Czyżew-Osada Flucht aus Warschau in den sowjetisch besetzten Teil Polens
ab 1941 Warschau (Ghetto, Konzentrationslager) Rückkehr nach Warschau und Einzug ins Ghetto
ab 1942 Warschau (Ghetto, Konzentrationslager) Verschleppung der Mutter nach einer Selektion
ab 1943 Warschau Flucht aus dem Ghetto und Aufnahme bei polnischen Familien
1944 - 1945 Oschatz Zwangsarbeit auf einem Bauernhof
ab 1944 Warschau Unterstützung für die Heimatarmee während des Warschauer Aufstands
ab 1944 Pruszków (Durchgangslager) Verhaftung und Überstellung in das Durchgangslager Pruszków
ab 1945 Warschau Rückkehr nach Warschau und Wiedersehen mit überlebenden Familienmitgliedern
ab 1945 Kalisch Umzug nach Kalisch und Besuch der Schule
ab 1948 Lodz Heirat mit Samuel Willenberg
ab 1950 Tel Aviv Emigration nach Israel, Arbeit in einer Zigarettenfabrik und einem Filmübersetzungsbüro
ab 1960 Tel Aviv Geburt der Tochter Orit
ab 2001 Berlin Reise nach Deutschland zur Eröffnung der neuen israelischen Botschaft in Berlin und Besuch in Oschatz
bis 1939 Warschau Besuch der Schule
bis 1941 Czyżew-Osada Besuch einer russischen Schule
bis 1942 Warschau (Ghetto, Konzentrationslager) Zwangsarbeit in einer Bürstenfabrik
Lodz Umzug nach Lodz, Abitur und Beginn eines Zahnmedizinstudiums
Udim Umzug auf einen Bauernhof im Moschaw Udim
Tel Aviv Arbeit in einem Filmarchiv bis zur Pensionierung
Polen Begleitung von israelischen Jugendgruppen auf Reisen zu polnischen Gedenkstätten
Ada Willenberg wurde 1929 als Tochter des Ehepaars Lubelczyk in Warschau geboren. Ihre Eltern hatten sich in Paris kennengelernt und waren kurz vor der Geburt ihrer Tochter nach Warschau gezogen. Die Familie Lubelczyk lebte im jüdischen Viertel von Warschau, wo der Vater ein Ledergeschäft betrieb. Während Ada Willenbergs Großeltern sehr religiös waren, führte die jüngere Generation ein kosmopolitisches Leben. Als Kind reiste Ada Willenberg mit ihrer Mutter oft nach Paris und die Eltern sprachen zu Hause französisch miteinander.

Zu Kriegsbeginn im September 1939 war die Familie Lubelczyk auf dem Rückweg von einem Bergurlaub, als sie von den Bombenangriffen der Deutschen überrascht wurde. Die Familie hatte zunächst vor, in Warschau zu bleiben, doch als der Vater von den Deutschen misshandelt und ein großer Teil seiner Lederwaren enteignet wurde, beschlossen sie, in die sowjetisch besetzten Gebiete Polens zu fliehen. Unter größter Gefahr überquerten sie den Bug und zogen zu Verwandten im ostpolnischen Czyżew.
Dort besuchte Ada Willenberg die Grundschule, wo sie unter anderem Russisch, Weißrussisch und auch Jiddisch lernte. Trotz der ärmlichen Bedingungen ging es der Familie gut und sie fühlte sich sicher. Nach dem Angriff Deutschlands auf die Sowjetunion 1941 wurde der Vater in die Rote Armee eingezogen und kam kurz darauf um. In Czyżew fanden erste Selektionen durch die deutschen Besatzer statt, weshalb Ada Willenberg und ihre Mutter sich dazu entschieden, nach Warschau zurückzukehren.

Als sie im Warschauer Ghetto ankamen, waren sie über die dort herrschenden Verhältnisse schockiert: Auf den Straßen lagen die Leichen verhungerter Menschen. Nur die, die über etwas mehr Geld verfügten, konnten sich Lebensmittel auf dem Schwarzmarkt beschaffen, daher war die Ungleichheit im Ghetto deutlich spürbar. Für viele Ghettobewohner war Suizid die einzige Fluchtmöglichkeit aus der Not und vor den zunehmenden Selektionen durch die Deutschen. Die Mutter der damals 12-jährigen Ada Willenberg wollte ihre Tochter für die Selektionen älter aussehen lassen, also schminkte sie sie und ließ sie Schuhe mit hohen Absätzen tragen. Bei einer der Selektionen tauschte die Mutter den Platz mit ihrer Tochter – das rettete Ada Willenberg das Leben, denn ihre Mutter wurde an ihrer Stelle für die Deportation bestimmt.
Ada Willenbergs Onkel und Tante organisierten ihr kurz darauf ein Versteck außerhalb des Ghettos. Viele Vorkehrungen mussten getroffen werden, damit sie auf der ›arischen‹ Seite von Warschau nicht als Jüdin erkannt würde. In einer Nacht kletterte sie über die Ghettomauer und versteckte sich bis zum Morgen in einem Keller. Schließlich wurde sie von Bekannten der Eltern bei einem Polen in Rembertów untergebracht. Als sich herausstellte, dass er Juden erpresste, brachte eine Tante sie bei Frau Majewska in Warschau unter. Dort lebte Ada Willenberg als polnische Haushaltshilfe getarnt, und mit der Zeit entwickelte sich zwischen ihr und der Familie Majewski ein sehr enges Verhältnis. Frau Majewska half zu der Zeit vielen jüdischen Kindern, die sie bei sich unterbrachte, bevor sie auf andere Verstecke verteilt wurden.

Als im August 1944 der Warschauer Aufstand begann, half Ada Willenberg für kurze Zeit der Heimatarmee. Ende August – am gleichen Tag, an dem Ada Willenbergs Mutter zwei Jahre zuvor verschleppt worden war – wurde sie mit Herrn Majewski von den Deutschen verhaftet. Frau Majewska, die unmittelbar zuvor ein Kind geboren hatte, blieb zurück. Über das Durchgangslager in Pruszków wurde Ada Willenberg zur Zwangsarbeit auf einen Bauernhof in Sachsen deportiert. Ein polnischer Polizist und seine Frau kümmerten sich um sie und gaben sie vor den Deutschen als ihre Tochter aus.
Die Zwangsarbeit auf dem Bauernhof war besonders im Winter sehr anstrengend. Ada Willenberg fungierte dank ihrer Sprachkenntnisse als Dolmetscherin zwischen den Zwangsarbeitern und dem Hofbesitzer und konnte so dazu beitragen, Konflikte und Missverständnisse zu klären. Ende April 1945 traf die Rote Armee ein. Mit der Befreiung stellte sich Ada Willenberg die Frage, mit wem sie versuchen könnte, sich ein Nachkriegsleben aufzubauen – sie wusste nicht, ob sie noch Familie hatte, und sowohl der Polizist und seine Frau als auch ein polnischer Verehrer wollten mit ihr gemeinsam nach Polen zurückkehren. Zurück in Warschau erfuhr Ada Willenberg jedoch von Frau Majewska, dass ihr geliebter Onkel und seine Frau überlebt hatten.

Die überlebenden Mitglieder der Familie Lubelczyk siedelten kurz darauf nach Kalisch um, wo der Onkel sein Ledergeschäft wiederaufbaute. Die Tante war jedoch in Kalisch unglücklich und wollte nach Lodz ziehen. Aufgrund der in Polen herrschenden Wohnungsnot zog Ada Willenberg als erste der Familie nach Lodz, wo sie vorläufig in einem Wohnheim wohnte und nach einer Wohnung für ihre Familie suchen sollte.
Die Zeit in Lodz war für sie sehr glücklich. Ada Willenberg hatte einen großen Freundeskreis und bekam aufgrund ihrer Jugend besonders viel Zuwendung im jüdischen Studentenwohnheim. Sie holte ihren Schulabschluss nach und interessierte sich auch eine Zeit lang für die zionistische Bewegung. Bei der Wohnungssuche begegnete sie Samuel Willenberg, einem Offizier der polnischen Luftwaffe. Zwei Jahre später heirateten sie und wurden sowohl von einem Rabbiner als auch standesamtlich getraut.
Während der Jahre in Lodz kam Ada Willenberg erneut Frau Majewska näher. Durch einen Zufall begaben sie sich gemeinsam auf die Suche nach einem kleinen jüdischen Mädchen, das während des Kriegs bei Frau Majewska versteckt worden war und überlebt hatte. Es stellte sich heraus, dass zwei Männer behaupteten, Vater dieses Mädchens zu sein. Erst ein Gerichtsverfahren und ein »salomonisches Urteil« konnten klären, bei wem sie bleiben sollte.
Das Ehepaar Willenberg gründete nach der Heirat mit Unterstützung des Onkels eine Textilfabrik und baute ein erfolgreiches Geschäft auf. Nach der Staatsgründung Israels entschieden sich die Willenbergs jedoch dazu, auszuwandern, was mit vielen Hindernissen im August 1950 gelang.

Trotz der Hilfe durch entfernte Verwandte in Israel waren die Möglichkeiten Arbeit zu finden anfangs schwierig. Ada Willenberg unterstützte die Familie mit ihrer Tätigkeit in einem Filmübersetzungsbüro, dabei lernte sie auch intensiv Hebräisch. 1960 brachte sie ihre Tochter Orit in Tel Aviv zur Welt. Die Familie Willenberg zog bald darauf nach Udim, wo Samuel Willenberg einen Bauernhof erworben hatte. Ada Willenberg war weiterhin in der Filmübersetzungsbranche tätig und arbeitete auch in einem Filmarchiv. Nach ihrer Pensionierung widmete sie sich ihren drei Enkelkindern, während die Tochter Orit ihre Karriere als erfolgreiche Architektin verfolgte.
Zum großen Stolz der Eltern entwarf Orit Willenberg-Giladi das Gebäude der israelischen Botschaft in Berlin. Ada Willenberg reiste mit ihrem Ehemann zur Eröffnung nach Deutschland; damals kehrte sie auch zum ersten Mal zu dem Bauernhof in Sachsen zurück, um ihn ihrer Tochter zu zeigen.
Auch nach der Emigration nach Israel war Ada Willenberg stets in Kontakt mit Frau Majewska. Sie besuchte sie in Polen und trug dazu bei, dass Frau Majewska als Gerechte unter den Völkern ausgezeichnet wurde. Auch die Söhne Frau Majewskas pflegten nach dem Tod ihrer Mutter enge Kontakte zur Familie Willenberg.
Ihre Verfolgungserfahrung verbarg Ada Willenberg nie. Sowohl in der Familie als auch in der Öffentlichkeit sprach sie über das, was ihr widerfahren war. Gemeinsam mit ihrem Mann begleitete sie israelische Jugendgruppen auf ihren Reisen zu polnischen Gedenkstätten und ehemaligen Konzentrationslagern, was sie als wichtigen Bestandteil einer patriotischen Erziehung für junge Israelis ansah.